Gnał najszybciej jak potrafił. Zdawał sobie sprawę, że jest blisko i nie chciał tego zaprzepaścić.
Popędzał konia zmuszając go do morderczego galopu.
Wreszcie znów udało mu się dojrzeć kilku jeźdźców. Z daleka zauważył, że nie ma pośród nich poszukiwanej.
"Znowu coś kombinują" Zdążył pomyśleć, gdy nagle tuż przy jego twarzy z charakterystycznym świstem przemknęła strzała.
Dotarło do niego wreszcie, że nie ma do czynienia z młokosami w miejskiej uliczce, a z prawdziwymi i śmiertelnie groźnymi wojownikami.
"Mało brakowało, a byłbym kolejnym posiłkiem dla leśnej zwierzyny."
Popędzał konia zmuszając go do morderczego galopu.
Wreszcie znów udało mu się dojrzeć kilku jeźdźców. Z daleka zauważył, że nie ma pośród nich poszukiwanej.
"Znowu coś kombinują" Zdążył pomyśleć, gdy nagle tuż przy jego twarzy z charakterystycznym świstem przemknęła strzała.
Dotarło do niego wreszcie, że nie ma do czynienia z młokosami w miejskiej uliczce, a z prawdziwymi i śmiertelnie groźnymi wojownikami.
"Mało brakowało, a byłbym kolejnym posiłkiem dla leśnej zwierzyny."


