Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 38: Godzina siedemnasta...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

- Godzina siedemnasta trzydzieści cztery - powiedział jeden z lekarzy zgromadzonych przy stole operacyjnym. - Dziękujemy profesorze, że zechciał nam pan pomóc.

- Cała przyjemność po mojej stronie panowie - odparł mężczyzna stojący na wysokości klatki piersiowej pacjenta. - Co my tu mamy? - zapytał.

Mężczyzna, lat trzydzieści dwa, wypadek samochodowy, stracił dużo krwi, silne obrażenia klatki piersiowej i podbrzusza, ze wstępnych badań wynika, że pacjent ma uszkodzoną miednicę, płuca i śledzionę, a także ma silnie stłuczone narządy płciowe - wyrecytował mężczyzna stojący z drugiej strony.

- Dziękuję panie ordynatorze - skinął głową profesor Karolak. - Nie ma na co czekać. Otwieramy go. Panie Piotrze możemy zaczynać? - spytał się lekarza stojącego przy głowie nieprzytomnego Krzysztofa.

- Tak. Pacjent stabilny, można zaczynać - odparł zapytany anestezjolog.

- Skalpel proszę - powiedział lekarz prowadzący i otworzył delikatnie brzuch.

***

W tym samym czasie Daniel leżąc na drugim łóżku, które zostało postawione niedaleko, słuchał komend i decyzji lekarzy, które rzadko bywały łatwe i proste. Wsłuchując się w ich wypowiedzi, zrozumiał jaki niełatwy kawałek chleba mają specjaliści niosący pomoc ludziom, których stan niektórzy by od razu określili jako beznadziejny. Spojrzał na zegarek, który znajdował się nad wejściem na salę operacyjną. Dziewiętnasta szesnaście.

- "Mój boże - pomyślał - ciekawe jak sobie dają radę Justyna i Monika".

Operacja wciąż trwała i nic nie zapowiadało jej szybkiego końca. Z wypowiedzi lekarzy wnioskował, że dopiero udało im się zoperować płuca i śledzionę. Teraz nadszedł czas na chirurga, który poskłada jego kości.

- "Kurcze facet - przemknęło mu przez myśl - coś ty sobie narobił? Trzydzieści dwa lata i wózek? Miejmy nadzieję, że tutejsi lekarze to cudotwórcy - powiedział w myślach patrząc ze współczuciem na Krzysztofa."
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 10

Ojoj, napewno nikt podczas operacji nie położy na sali operacyjnej dawcy krwi, to już przesada :P Może powinieneś skonsultować pomysł opisania operacji z kimś kto się na tym zna ;-)


Myślałem o Fire, ale jej nie widzę :/


Jakby co to zaczekam, może mi pomoże :)


Może wystarczyło by odroczyć operacje np o 2 dni < niech Daniel powalczy o życie na oiomie > i w tym czasie przebadać krew Daniela skoro koniecznie musi krążyć w żyłach Krzysztofa i wtedy juz oboje panowie nie musieli by leżeć na sali operacyjnej a i procedura byłaby zgodna.


Niestety to nie jest możliwe, gdyż o życiu Krzysztofa decydują godziny jeśli nie minuty:/


Dlatego tak to się potoczyło. Skonsultuję z Fire transfuzję krwi, czy jest ona możliwa w czasie operacji i potem zobaczymy czy coś zmienię, czy nie :)


Miłlo, że ktoś to czyta ^^


Nie za bardzo, operacja musi odbyć sięnatychmiast. Kiedyś słyszałam o takiej operacji, gdzie krew była przetaczana bezpośrednio.


Mam pomysła, ale wstrzymam się z decyzją czekając na Fire.


 


Jakby co, to krew będzie pobierana właśnie w tym sąsiednim pomieszczeniu :)))


Oooch, miło że ktoś chce Fireopinii ^_^

Więc tak - jeśli chce się pobierać krew na szybko i zrobić transfuzję, to jest to możliwe, ale trzeba zrobić próbę krzyżową - miesza się osocze dawcy z krwinkami biorcy i odwrotnie i patrzy się, czy krwinki nie aglutynują (zlepiają się) - trwa to coś koło 10-15 minut, z tego co pamiętam z zajęć z fizjologii, bo robiliśmy takie rzeczy :D Więc jest to możliwe...
Aha, próbę krzyżową najczęściej przeprowadza się też nawet, jak grupy są zgodne.
Poza tym zazwyczaj w szpitalach jest zapas krwi, a jak nie, to zawsze dzwonią na hematologię w większych miastach i zamawiają krew, bo wtedy na banka dostaną dobrą grupę - i ewentualnie wtedy jeszcze pobierają od kogoś, bo jaka jest gwarancja że ktoś ma akurat tą samą grupę? :)

No i chłopa z rozwaloną śledzioną TRZEBA szybko operować, najczęściej taką śledzionę się usuwa - tam jest zawsze rezerwa krwi i uszkodzona śledziona krwawi jak cholera, a bez niej można żyć - usuwa się ją np ludziom z rakiem...

No i sprawa jasna, nie ma to jak fachowa opinia. To teraz czekamy na wieści z pooperacyjnej i już się zastanawiam czy mam sie zaopatrzyć w chusteczkę na otarcie łez wzruszenia. ;-)


[W tym samym czasie Daniel leżąc na drugim łóżku, które zostało postawione słuchał komend i decyzji lekarzy, które nierzadko bywały łatwe i proste.] nierzadko czyli często, tak to trzeba rozumieć? ok, i już sie nie czepiam, chyba ;-)


Fire... szacun :)


Właśnie takiej opinii oczekiwałem ^^


Cieszę się bardzo, że nie jest tak źle i po małym retuszu wszystko nabierze sensu :)


Pozdrawiam!


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.