Grzyby na parze

Klonus 14

Od: 04.10.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 4,

Dopisów: 36,


Opis świata:

Opowieść toczyć się będzie w świecie opartym na steampunku. W związku z tym zrezygnujemy z wszelkich urządzeń elektrycznych. W historii świata odbywały się eksperymenty z zastosowaniem elektryczności, lecz pierwsze z nich nie dały zakładanych rezultatów, a że zaczęła się właśnie wojna o zasięgu światowym, skupiono się na tym, co było pewne i już dopracowane.

Co równie charakterystyczne dla steampunku, a chciałbym to zachować, to brak ograniczeń co do wielkości maszyn i urządzeń. Co prawda w niektórych dziedzinach wprowadza się miniaturyzację (jak chociażby ekran komputera z pierwszego dopisu), lecz w większości przypadków przyjmuje się, że wymaga to zbyt dużych nakładów (pod względem technologicznym) by było efektywne. Królują olbrzymy.

Jeszcze jedna uwaga, a raczej odstępstwo od systemów steampunkowych na jakie się natknąłem – w tym świecie nie ma magii. Nie ma tu elfów, krasnoludów, czarowników i innych wymiarów. Ma to być rasowy sf z całkiem dużą literką „s” (o ile to możliwe w konwencji steampunku). Tak więc bardzo miło będą widziane wszelkie opisy maszyn i zasad ich działania. Jeśli czegoś nie wiecie, pytajcie – pomyślimy razem. Muszę przyznać, że sam na koncepcję komputera nieelektrycznego wpadłem przez przypadek w Wiki, zaś sporo mi zajęło wymóżdżenie jakiegoś logicznego ekranu (czemu nie omieszkałem dać wyraz w pierwszym dopisie). Sądzę, że dużo satysfakcji daje takie rozwiązywanie problemów na zasadzie pomysłowego Dobromira (czy ktoś jeszcze pamięta tę bajkę?) a nie tłumaczenie wszystkiego magią.

W związku z tym, że energia nie jest przenoszona cienkim drucikiem, a służą ku temu różnego rodzaju wały czy przewody hydrauliczne, miasta skupiają się wokół siłowni (czy tam elektrowni – chyba „siłownia” lepiej brzmi). Wychodzi z tego, że miasto powinno być kulą (dzięki popularyzacji stali wysokość budowli nie stanowi już żadnego problemu), choć ciekaw jestem waszej opinii. Właśnie chciałbym, by w dużej mierze było to nie tylko opowiadanie interaktywne, ale również dyskusja na temat „jak to powinno wyglądać?”.

Warto by zastanowić się (skoro ma to być Sf) nad strukturą społeczną takiego molocha. Prawdopodobnie bogatsi będą mieszkać bardziej na zewnątrz, gdzie powietrze jest czystsze, dochodzi normalne światło słoneczne itd. Warto by również rozważyć, jak wyglądają obszary wokół miast – sądzę, że głównie są to obszary rolne mające zaspokoić potrzeby żywieniowe mieszkańców, obsługiwane przez gigantyczne ciągniki czy kombajny.

Wspomniałem wyżej o wojnie. Rzeczywiście wojna wybuchła i trwała dość długo. Nie została jednak zakończona wielkim zwycięstwem i podpisaniem przez wszystkich biorących udział traktatu pokojowego. Tu państwa, które nie były w stanie napędzać dłużej machiny wojennej po prostu wycofywały się z wojny podpisując traktat z jednym czy dwoma sąsiadami (część po nabraniu sił wraca na pole walki). Tak więc tak do końca nie wiadomo, czy wojna jeszcze trwa, czy też jej ogień się wypalił. Urchia, miasto w którym zaczyna się opowieść leży dość blisko centrum państwa zwanego Alvarią. Państwo to jest świeżo po podpisaniu traktatu. Prasa jednak milczy, kto zyskał na pokoju, która ze stron go podpisujących okazałą się zwycięzcą. Tak naprawdę nikt nie zna powodu zaprzestania walki (miło byłoby zobaczyć, jakie nastroje społeczne jawią się w związku z tym wydarzeniem).

Ale nie wspomniałem w ogóle o głównym bohaterze...
Nazywa się Olaf Strom i jest pracownikiem Uniwersytetu Technologicznego Urchii. Ładnie brzmi taki etat – zdecydowanie ładniej niż „pomocnik mechanika” czy wręcz „woźny”. Młodzieniec przybył na UTU by, podobnie jak niegdyś dziadek – słynny wynalazca, uczyć się o technologii i rozwijać ją. Nauka uchroniła go od wojska a wspomnienia niektórych profesorów o znanym przodku pomogły zdobyć zatrudnienie. Teraz Olaf stara się o przeniesienie z pracy, która jedynie w nieznacznym stopniu łączy się z kierunkiem jego studiów na stanowisko adiunkta, na którym będzie miał dostęp do laboratoriów, projektów... po prostu do technologii.

Profesor Konrad Strom, dziadek Olafa, zyskał sławę w świecie naukowym dzięki licznym wynalazkom opartym na technologii sprężonej pary. Zmarł na chorobę płuc (prawdopodobnie pylicę), gdy Olaf był jeszcze mały, lecz zdołał zarazić chłopaka „bakcylem technologii”. Stanowi dla młodzieńca autorytet w przeciwieństwie do ojca (który jest mechanikiem w Siłowni Miejskiej – wciąż myli mi się z fitnessclubem; jeśli macie lepszy pomysł na nazwę steamowej elektrowni, chętnie ją poznam).

Olaf ślepo zapatrzony jest w dziekana Wydziału Mechaniki Stosowanej – profesora Magdaniego. Profesor rzeczywiście jest uznanym autorytetem (spoczywającym wygodnie na laurach), lecz jego stosunek do Olafa jest obojętny. Młodzieniec jest dla niego jedynie krewnym dawnego współpracownika i dobrze wykształconym woźnym. Prośby o przeniesienie traktuje jak każde inne podanie o awans/podwyżkę – uznaje je za marnotrawstwo papieru i czasu. Nie przewiduję by pojawił się w opowieści, choć z pewnością będzie przytaczany a dyskusjach bohaterów.

W opowieści pojawi się zaś inny pracownik Wydziału Mechaniki Stosowanej – doktor Wodan. To on przewodniczy wyprawie, w której udział weźmie również Olaf. Nie wiadomo czemu dostał takie zlecenie od rządu. Ogólnie doktor jest osobą skrytą. Zwykle spotkać go można czytającego jakąś książkę (choć nie robi tego jak naukowiec – zaznaczając coś czy robiąc notatki – raczej jakby czytał beletrystykę). Odzywa się zwykle krótko, zwięźle, z tonem absolutnej pewności. Nie wdaje się w dyskusje (jedynie wyraża opinię), a jego wiedza sięga daleko nie tylko na polu mechaniki ale również innych dziedzin (np. polityki czy filozofii).

Inne postacie pojawią się, gdy w ciągu dalszej podróży będzie to nie tyle konieczne co logiczne.

Właśnie – nie wspomniałem jeszcze o podróży, czy też ogólniej – fabule.
Opowieść zaczyna się, gdy Olaf zgadza się wziąć udział w ekspedycji doktora Wodana do Atnady - jednego z miast przygranicznych, z którym urwał się kontakt jakiś czas temu. Po drodze okazuje się, że cała sprawa ma związek z niezwykle szeroką wiedzą doktora, świeżo podpisanym traktatem pokojowym i nową bronią, której działania przestraszył się nie tylko atakowany, ale i atakujący.

To od naszych bohaterów zależy, czy na horyzoncie nie pojawią się kolejne „grzyby na parze”.

Dopisy:

1. Szum dobiegający zza drzwi dowodził...  17.07.2011 2 czytaj»
2. Olaf westchnął głęboko , żegnając wzrokiem...  26.07.2011 2 czytaj»
3. Przerwali na krótką chwilę rozmowę ,...  26.07.2011 2 czytaj»