Budyń  zobacz opis świata »

Dopis 1:Halo! Tam masz budyń człowieku , waniliowy ,...

 

Pawkor 2

Od: 08.08.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 1,


Halo! Tam masz budyń człowieku, waniliowy, schnie, od tygodnia schnie i coraz bardziej przywiera do garnka w którym go przypaliłeś. Umyj ten gar, nie wiem, wyskrob, to się już psuć zaczęło. Najpierw wywal budyń, tylko nie do kosza, idź do łazienki i spuść go w klozecie. Teraz poszukaj czegoś ostrego i weź się za skrobanie spalenizny. Się ogarnij.
***
Skrobanie budyniu, który w wyniku niedopatrzenia zamienił się w twardą, czarną skorupę pokrywającą dno garnka, nie jest sprawą prostą. Zwykły druciak nie podoła temu zadaniu, może on się przydać tuż przed metą, do usuwania resztek spalenizny. Gdy pojedynek dopiero się rozpoczyna, powinniśmy chwycić za nóż. Przebywa on często w szufladach i tam trzeba go szukać. Bywa jednak, że migruje wraz z innymi sztućcami w okolice wanny, tudzież prysznica, więc, jeśli szuflada będzie świecić pustkami, nie można się poddawać, zawsze jest szansa, że namierzymy go w łazience. Wzmiankę o wyprawach sztućcowych można znaleźć w księdze Kahvela, rozdział "Co mają wspólnego sztućce i maratończycy, czyli o wyprawach sztućcowych co nieco". Gdy mamy już nasze narzędzie zbrodni, której dokonamy na bezbronnej spaleniźnie, powinniśmy się z nim oswoić. Można zacząć tradycyjnie, po prostu podać sobie dłonie, jednak noże niechętnie zawierają znajomości, są samolubne, dlatego podczas wypraw sztućcowych idą zawsze nieco z boku, demonstrują tym swoja odrębność od innych, jak to mówią, przyborów służących do jedzenia. Właśnie w taki pogardliwy sposób, noże nazywają resztę sztućców. Szerzej o tym w księdze Kahvela, rozdział "Psychika noża". Kiedy nóż zdecyduje, że nie poda ci ręki, a tak bywa w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach prób zawierania znajomości z tymi samolubnymi przedmiotami, trzeba podjąć odważną decyzję. Są dwie drogi zaprzyjaźnienia się z nożami, obie związane z dłonią. Pierwsza nie poskutkowała, trzeba więc zacisnąć zęby i pójść drugą, o wiele trudniejszą, jest tam krew, jest ból. Noże znają swoje przeznaczenie, zostały stworzone do cięcia, chcą w związku z tym czasem trochę sobie poużywać. Uznają cię za swojego jeśli pozwolisz któremuś pociąć swoją dłoń. Tylko uważaj. Znane są przypadki jej odcięcia, czasem nóż jest w takiej furii, że szatkuje dłoń na drobne kawałeczki, po czym konsumuje z namaszczeniem. Głośne beknięcie sygnalizuje zadowolenie, możesz być wtedy pewny, że palma manus była smaczna, należy wtedy czym prędzej podać drugą.
Stare estońskie przysłowie mówi, że "Dłonie szybko się kończą", musisz o tym pamiętać, ponieważ, jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, tyczy się to również noży. Zanim się zorientujesz, zapasy dłoni skończą się, a ty pozostaniesz sam na sam z wygłodniałym sztućcem, który z apetytem będzie spoglądał na kolejne człony twojego ciała. Wreszcie spojrzy ci w oczy i, przerywając na chwilę wydłubywanie wykałaczką resztek twojej kończyny z pomiędzy zębów, powie "Ogarnij się, krew ci leci".
 
1
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Dobra groteska, dobra. Tylko nie wiem dlaczego przestałeś pisać na tej stronie. A szkoda. Może w najbliższej przyszłości, gdy znajdę trochę więcej czasu, dopiszę dalszą część historii samotnego budyniu, który czuł się jak w raju, kiedy dowiedział się, że będzie zjedzony. A teraz? A teraz został pozostawiony sam sobie, bo nóż nie chce się... oswoić!

trochę podobne do Cortazara, z jego instrukcjami w "Opowieściach o kronopiach i famach..." - ode mnie plus.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.