-Hej! Jak tam u ciebie Tomek? - krzyknął Maciek do kolegi, którego zobaczył na drugiej stronie ulicy. Chłopak spojrzał się w bok i zauważając Maćka, pomachał mu.Po chwili Tomek spojrzał się na ulicę, na tej drodze nie było samochodów, dlatego przeszedł na drugą stronę żeby spotkać się twarzą w twarz z Maćkiem.
Kiedy Tomek przeszedł przez ulicę, podał koledze rękę na powitanie, a wtedy Maciek spytał:
-Gdzie idziesz?
Wtedy Tomek odpowiedział:
-Idę na cmentarz,pomodlić się za babcię.
-Jaką babcię? - spytał Maciek.
-Tak długo się nie widzieliśmy, dlatego nie wiesz, że moja babcia, która z nami mieszkała, nie żyje.
Maćkowi zrobiło się przykro kolegi, kiedy zauważył, że ten mówi o tym ze smutkiem.
-Przykro mi, twoja babcia była wspaniała, dlatego myślę, że pójdę z tobą i też się za nią pomodlę.
Tomek rozpromienił się i powiedział:
- Świetnie, to chodźmy.
Chłopcy ruszyli w stronę cmentarza...
Kiedy znaleźli się na cmentarzu przy grobie babci, Tomek stanął przed grobem i zaczął się modlić w duchu, tak samo Maciek. Po chwili chłopców odepchnęła jakaś siła i przewrócili się. Kiedy spojrzeli się w górę zobaczyli wiszącego w powietrzu mężczyznę trzymającego nóż. Po chwili mężczyzna został wyrzucony w powietrze i poleciał w drzewa. Chłopcy nie wierzyli własnym oczom, gdy nagle zobaczyli przezroczystą postać.
- Babcia? - spytał Tomek.
- Tak, wnuku, to ja twoja babcia. Gdybym nie zareagowała, to on by was pozabijał. Lepiej wróćcie do domów. Pamiętaj zawsze będę cię kochać, żegnaj.
-Babciu nie odchodź- krzyknął Tomek, ale było za późno. Postać zamieniła się we mgłę i znikła.
-Może lepiej wracajmy - zaproponował Maciek.
Chłopcy opuścili cmentarz i pobiegli do domów. Od tamtego czasu chłopcy chodzą na cmentarz tylko z rodzicami.
Kiedy Tomek przeszedł przez ulicę, podał koledze rękę na powitanie, a wtedy Maciek spytał:
-Gdzie idziesz?
Wtedy Tomek odpowiedział:
-Idę na cmentarz,pomodlić się za babcię.
-Jaką babcię? - spytał Maciek.
-Tak długo się nie widzieliśmy, dlatego nie wiesz, że moja babcia, która z nami mieszkała, nie żyje.
Maćkowi zrobiło się przykro kolegi, kiedy zauważył, że ten mówi o tym ze smutkiem.
-Przykro mi, twoja babcia była wspaniała, dlatego myślę, że pójdę z tobą i też się za nią pomodlę.
Tomek rozpromienił się i powiedział:
- Świetnie, to chodźmy.
Chłopcy ruszyli w stronę cmentarza...
Kiedy znaleźli się na cmentarzu przy grobie babci, Tomek stanął przed grobem i zaczął się modlić w duchu, tak samo Maciek. Po chwili chłopców odepchnęła jakaś siła i przewrócili się. Kiedy spojrzeli się w górę zobaczyli wiszącego w powietrzu mężczyznę trzymającego nóż. Po chwili mężczyzna został wyrzucony w powietrze i poleciał w drzewa. Chłopcy nie wierzyli własnym oczom, gdy nagle zobaczyli przezroczystą postać.
- Babcia? - spytał Tomek.
- Tak, wnuku, to ja twoja babcia. Gdybym nie zareagowała, to on by was pozabijał. Lepiej wróćcie do domów. Pamiętaj zawsze będę cię kochać, żegnaj.
-Babciu nie odchodź- krzyknął Tomek, ale było za późno. Postać zamieniła się we mgłę i znikła.
-Może lepiej wracajmy - zaproponował Maciek.
Chłopcy opuścili cmentarz i pobiegli do domów. Od tamtego czasu chłopcy chodzą na cmentarz tylko z rodzicami.


