- Hej, ty! Nic ci nie jest?
- No przecież widzisz, że nie, przewróciła się tylko...
Lyndel otworzyła oczy.
Nadal leżała w kałuży. Pochylało się nad nią trzech młodych mężczyzn.
- A co... z tym... trollem? - wydukała.
- Jakim trollem? - spytała jeden z chłopaków. Lecz nagle puknął się się w głowę: - Przyśniło ci się coś.
- No...
- Walnęłaś głową o kamień i straciłaś przytomność - chłopak wskazał na skałę wystającą z kałuży błota.
Lyndel pomacała się po głowie. Wyrósł na niej wielki guz. Powoli wstała, ociekając błotem.
- Pomóc ci? - spytał z troską drugi z chłopców. Miał miłe, niebieskie oczy i włosy koloru słomy. Pierwszy, czarnoskóry o szelmowskim uśmiechu, zerknął na niego podejrzliwie, ale nic nie powiedział.
- Nie, dziękuję - odparłam Lyndel. - Yyy... tylko... macie może coś do wytarcia się, bo... - wskazała na swoje przemoczone ubranie i tobołek.
Trzeci z nieznajomych, o kruczych włosach i inteligentnym spojrzeniu, zaproponował uprzejmym głosem:
- A może chciałabyś zajrzeć do naszej tymczasowej kryjówki?
- Ukrywacie się? Czemu?
- Bo, nie wiedzieć czemu, król jakoś nas nie lubi - odpowiedział czarnoskóry chłopak.
- Imperium za nami nie przepada - dodał blondyn.
- Dlaczego?
W tym momencie wszyscy trzej spojrzeli po sobie, coś strzeliło, ukazała się łuna światła, a... na miejscu nieznajomych Lyndel ujrzała szczura, orła i małego, czarnego smoka.
- Dlatego - odezwał się wesoło szczur.
- No przecież widzisz, że nie, przewróciła się tylko...
Lyndel otworzyła oczy.
Nadal leżała w kałuży. Pochylało się nad nią trzech młodych mężczyzn.
- A co... z tym... trollem? - wydukała.
- Jakim trollem? - spytała jeden z chłopaków. Lecz nagle puknął się się w głowę: - Przyśniło ci się coś.
- No...
- Walnęłaś głową o kamień i straciłaś przytomność - chłopak wskazał na skałę wystającą z kałuży błota.
Lyndel pomacała się po głowie. Wyrósł na niej wielki guz. Powoli wstała, ociekając błotem.
- Pomóc ci? - spytał z troską drugi z chłopców. Miał miłe, niebieskie oczy i włosy koloru słomy. Pierwszy, czarnoskóry o szelmowskim uśmiechu, zerknął na niego podejrzliwie, ale nic nie powiedział.
- Nie, dziękuję - odparłam Lyndel. - Yyy... tylko... macie może coś do wytarcia się, bo... - wskazała na swoje przemoczone ubranie i tobołek.
Trzeci z nieznajomych, o kruczych włosach i inteligentnym spojrzeniu, zaproponował uprzejmym głosem:
- A może chciałabyś zajrzeć do naszej tymczasowej kryjówki?
- Ukrywacie się? Czemu?
- Bo, nie wiedzieć czemu, król jakoś nas nie lubi - odpowiedział czarnoskóry chłopak.
- Imperium za nami nie przepada - dodał blondyn.
- Dlaczego?
W tym momencie wszyscy trzej spojrzeli po sobie, coś strzeliło, ukazała się łuna światła, a... na miejscu nieznajomych Lyndel ujrzała szczura, orła i małego, czarnego smoka.
- Dlatego - odezwał się wesoło szczur.


