I część trzecia

zielony_mis 12

Od: 29.08.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 28,


Opis świata:

Wyszedł późnym wieczorem z domu, zdając sobie sprawę, że tej nocy będzie miał spory problem z zaśnięciem. Może nie powinien tego robić, mając na uwadze świadomość porannej wizyty u pracodawcy, jednakże zdawał sobie również sprawę z faktu, że nieprzespana noc będzie nieprzespaną nocą i nie ma większego znaczenia, gdzie się jej nie prześpi. Lubił samotne wieczorne spacery. Prawdopodobnie czegoś lub kogoś szukał. Niekiedy bywało tak, że miał wrażenie, że był bliski celu, a nawet, że prawie ten cel znalazł. Co było tym celem? Właśnie. Nie potrafił sprecyzować. Natomiast potrafił dosyć dokładnie sprecyzować okres tych poszukiwań. Statystyka była szokująca, zbliżał się powoli do dwudziestu lat. Zdawał sobie sprawę, że już dawno mógł osiągnąć te swoje spełnienie, tylko, że to wszystko było i jest znacznie bardziej skomplikowane. Bywało tak, że chciał a nie potrafił, albo potrafił a nie chciał. Nie w tamtej chwili i tamtym czasie. Teraz szedł pustym chodnikiem, obserwując podświetlone witryny sklepowe, rozmyślając nad przyszłością, a dokładniej w kategorii wyborów, których jest w stanie dokonać. Niby dla każdego oczywiste jest, że przyszłość jest determinowana przeszłością, jednak niewielu ludzi czuje to w sposób jednoznaczny i wyraźny. Całkiem niedawno doszedł do wniosku, że jedną z niewielu możliwości kreowania przyszłości w chwili obecnej, jest zanurkowanie pod nadjeżdżający alejami Piłsudskiego autobus. Nie dlatego, że to jest łatwe, bo nie jest, tylko dlatego, ze tak wyraźnie czuł świadomość utraty realnej kontroli nad własnym życiem, utraty możliwości logicznego podejmowania konstruktywnych decyzji, których to konsekwencją powinno być coś wymiernego, postępowego. Bezsilność. Myślał przez chwile o motywach, które popchnęły do podobnego czynu jednego z jego najbliższych przyjaciół. Bartek przeżył, chociaż wiele istotnych spraw, przyczyn, pobudek, obojętnie jak ich nie nazwać, nie uległo w najmniejszym stopniu zmianie. Co to może oznaczać? Przeszedł obok jakiejś blondynki z czerwona torebka na ramieniu. Przypomniała mu samotne spacery sprzed dziesięciu prawie lat. Nocny, studencki Szczecin. Chodząc szczecińskimi ulicami, bardzo często wypatrywał tej jedynej blondynki, często z czerwona torebką. Zawsze miał wrażenie, że tuż za moment przypadkowo ją spotka. Bywało, że spotykał, tylko, że zawsze w innych okolicznościach. Minęło cholernie dużo czasu, zanim uświadomił sobie, że albo prawie, albo wręcz w ogóle jej nie było. Ale dopiero niedawno doznał szokującego olśnienia. Mianowicie, że jego też to dotyczy. Wracając do domu, po raz kolejny próbował odtworzyć w myślach chronologię wydarzeń ostatnich kilkunastu lat. Studium upadku. Wciąż wiedział tak cholernie niewiele..

To było dawno temu..Teraz próbuje to wszystko posklejać..Odzwyczaiłem się od pisania,,ale wracam..