Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 196: Idę krakowskim rynkiem...

« poprzedni dopis
 
***

Idę krakowskim rynkiem i czuję lekką mżawkę na twarzy. Wieje ostry wiatr, szarpie moim szalikiem i włosami, mrużę więc oczy i uparcie zmierzam pod Bagatelę, by stamtąd złapać tramwaj i wrócić na uczelnię. Jest zbyt zimno na włóczęgę.

Jestem w połowie drogi, gdy zaczepia mnie jakiś facet, wiek około dwudziestu kilku lat. Zagaduje po angielsku, czy wiem, gdzie tu jest jakieś kino. Niezbyt uprzejmie, bo jest mi porządnie zimno, odpowiadam serią niczym z karabinu maszynowego, wskazuję ręką kierunek i już chcę iść dalej, gdy idiota zagaduje znowu. Już się zastanawiam, czy przypadkiem nie poinformować go uprzejmie, że punkt informacyjny ma niedaleko, a ja jestem zmarznięta, chora i mam w nosie całą życzliwość świata, gdy znienacka otrzymuję zaproszenie na kawę.

Niemieję i tracę wszelkie zmysły. Facet typu 'moda, kobiety i seks', w białych butach i jasnych dżinsach, z włosami na żelu i modnej kurteczce proponuje mi spotkanie - rozczochranej, w glanach, ubranej na czarno i w płaszczu, który był modny jakieś pięć lat temu, ale który noszę, bo lubię.

Odmawiam.

To facet, który w międzyczasie zdążył mnie poinformować, że jest Niemcem, oburza się strasznie.

Bo jakże to! On mnie tu inwajt na kofi, a ja dont łont?! A cóż za świnia ze mnie nieużyta, bezczelna jestem, a skoro on mi się nie podoba, to chyba nie jestem kobietą!

Na sugestię, iż nie jestem kobietą, niemieję ponownie.

Po czytm trafia mnie ciężka cholera.

Bo stoję tu przez tego durnia i moknę, mam dziki katar, za to chusteczek już nie, tracę swój czas, tramwaj mi odjeżdża jeden za drugim, a on mi tu wyraża powątpiewanie w moją kobiecość!

Oż ty, chamie jeden, ty...!

Furia strzela iskrami i parska gniewnie.

Więc odpowiadam.

Że cóż, może i ja kobietą nie jestem, ale za to on na pewno.*

Plus jednoznaczne spojrzenie na jego ubiór i uczesanie.

Pełna satysfakcji odchodzę, zostawiając rażonego gromem faceta.



*coś w tym guście, aczkolwiek dokładnie swej wypowiedzi nie pamiętam, byłam zbyt wściekła.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.