Latex - Reaktywacja, czyli Poszukując Siebie 2  zobacz opis świata »

Dopis 16: Imeka ryczała jak bóbr , wtulona w...

« poprzedni dopis
 
***

Imeka ryczała jak bóbr, wtulona w ramię Latexa. Wyznała mu wszystko, co od tak dawna dusiła w sobie. Mężczyzna czuł się bezradny. Nieudolnie sklecał w myślach słowa pocieszenia, gdyż nie był specjalnie szczęśliwy, że ktoś smarka mu w rękaw.

- No już, mała... Wszystko będzie okej. Nooo, duże dziewczynki nie płaczą – rzekł pocieszającym tonem i poklepał ją delikatnie po plecach, w sposób, w jaki uspokaja się niemowlę.

- I obiecujesz, że nie będę musiała nikomu robić krzywdy? - dopytywała Imeka.

- Obiecuję – westchnął Latex. Dobrze wiedział, że wpakował się w jeszcze większe bagno, niż to, w którym tkwił dotychczas.

***

Auto pędziło niczym błyskawica. Nie mieli czasu do stracenia – Szef znany był z tego, że działa błyskawicznie. Alishia zarządziła, by jechać na wschód. Nie zdradziła, dokąd konkretnie, ale wspomniała o pewnym przyjacielu, który mógłby im pomóc. Maks zastanawiał się, o kogo może chodzić, ale nie drążył tematu. Jego rozmyślania przerwał dźwięk syreny policyjnej, dobiegający gdzieś z tyłu. Obejrzał się i, faktycznie, na ogonie siedział im radiowóz. Co gorsza w miarę nowy, więc nie mieli szans na ucieczkę. Po chwili jednak Maks roześmiał się z własnych myśli, bo przypomniał sobie, że przecież sam jest policjantem i nie ma się w związku z tym czego obawiać.

- Dokumenciki proszę – salutując, krzyknął funkcjonariusz, aż wszyscy w samochodzie podskoczyli.

- Dobra, już dobra, nie krzyczcie tak, sierżancie, bo zawału dostanę – odparł Maks, podając dokumenty.

- Przepraszam najmocniej, ale chyba ciut za głośno słuchałem muzyki i mi się słuch przytępił... to zaraz minie – wyjaśnił nadal ciut za głośno policjant, uśmiechając się przepraszająco. Siedzący w samochodzie zdali sobie sprawę, że faktycznie z zaparkowanego tuż za nimi radiowozu wydobywają się hip-hopowe rytmy, bujając wozem, jakby był na sprężynach. Funkcjonariusz w tym czasie przyjrzał się uważnie odznace Maksa.

- A dokąd się pan inspektor tak spieszy – zagadnął.

- Tajemnica – odparł zapytany, mrugając porozumiewawczo.

- Aaaa, rozumiem. - Na twarzy policjanta z drogówki pojawił się zawadiacki uśmieszek. - W takim razie życzę szerokiej drogi!

Maks skinął uprzejmie głową i wcisnął gaz do dechy. Był z siebie dumny. Zastosował fortel, który zawsze działa. „Tajemnica” w slangu policyjnym oznaczała, że jedzie się po kawę i pączki. Wtedy nawet najgorliwszy funkcjonariusz puszczał kolegę po fachu wolno. Bo co, jak co, ale pączek – rzecz święta...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Za święte pączki :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.