Zabójcza kuracja  zobacz opis świata »

Dopis 56: Ingrid szedł długim korytarzem...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Ingrid szedł długim korytarzem, a jego sterylnie czysty fartuch powiewał jak płachta na wietrze.

Zmierzał do sali, gdzie Małgorzata i Robert byli już powoli przytwierdzani pasami do łóżek przez pielęgniarki. Poczuł wewnętrzną chęć, aby ich dziecko urodziło się szybciej niż za dziewięć miesięcy. Pracował między innymi nad tym, ale na razie badania na myszach pokazywały, że ciąża nie trwa dwadzieścia dwa dni jak zwykle, tylko jedenaście. Czas został zredukowany a połowę, potomstwo myszy rodziło się zdrowe. Teraz Ingrid miał przeprowadzić pierwszy taki zabieg na ludziach. Nie trzeba dodawać, że to wszystko działo się nielegalnie, prawda? Wystarczyło, aby Robertowi i Małgorzacie wszczepić odpowiednią dawkę genetycznie zmodyfikowanych plemników lub komórek jajowych. Niestety dziecko mogło rozwijać się tylko w łonie matki. Małgorzatę trzeba trzymać do porodu dziecka w Centrum, ale Roberta można zaraz po kopulacji zabić, tylko problemy stwarza. Kopulacja... Ingrid planował, że Małgorzata i Robert mając wspólny, prywatny pokój zapewnie będą uprawiać seks. Niestety marzenia, Ingrida zostały na razie odsunięte na dalszy plan.

- Pańska matka dzwoni - sekretarka o nadzwyczajnych nogach podbiegła do Ingrida i podała mu słuchawkę telefonu. Oddaliła się kręcąc kształtnymi pośladkami.

- Tak? - Ingrid zapytał zmęczonym głosem patrząc na zegarek. Piętnasta dwadzieścia trzy.

- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Masz już okrągłe czterdzieści pięć lat... - Głos matki nie docierał do Ingrida. Miał dzisiaj urodziny, powinien zrobić coś dobrego, coś, co poprawi mu samopoczucie. Zerwał połączenie z rodzicielką.

- Kevin? Kroimy za piętnaście minut, przyszykuj wszystko. - Rozłączył się i rzucił słuchawką o ścianę. Nie ze złości. Ingrid w swoje czterdzieste piąte urodziny był szczęśliwy. Cholernie szczęśliwy.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Hm...ma mieszane uczucia co do eksperymentów i ich celów. W sumie po co tak naprawdę Ingridowi szybciej rodzące się dzieci ? :o

Bo jak na razie niczym, oprócz szybszego terminu narodzin, się nie różnią od normalnych. No chyba, że to dla Ingrida, bo ma silny instynkt... \"macierzyński\"? xD

To moje wątpliwości. Teraz czas na pozytywne wnioski... ;)

Można twój pomysł z \"szybko rodzącymi sie dziećmi\" wykorzystać na wiele sposobów, m.in. do stworzenia armii (astańskie, wiem ;) bądź dzieci z specjalnie zmutowanym genotypem (jakim - tu już zależy od wyobraźni).

Chętnie dowiem się, co reszta (z feng-shui na czele) o tym myśl i jak dalej to rozegrać ;->


Chciałam wprowadzić jakiś nowy pomysł, bo opowiadanie trochę przystanęło... Jak by co to zmienię wpis. :)

Nie, nie zmieniaj, dobrze jest ;) Interesuje mnie jak to dalej widzisz. Oczywiście chętnie poznam pomysły innych ;)

Zastanawiałam się nad tym, aby Ingrid chciał przedstawić swoje pomysły śmietance lekarzy i żeby zaczął działać na większą skalę. Cel? Też myślałam o stworzeniu armi ludzi, którzy pozbawieni własnej woli będą podporządkowani doktorowi. Ale oczywiście opowiadanie może iść w innym kierunku i wspaniała oraz dzielna grupa FBI może uratować niewinnych i ukarać Ingrida. Ja się dostosuję ;P

Kochani, róbcie, co chcecie... ja naprawdę chwilowo nie mam czasu, ani pomysłów... ale wszystko co warte uwagi bez wątpienia nagrodzę. Pozdrawiam i dziękuję za upór w pisaniu tego opo. ;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.