Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 1:Jak co dnia , chodził po lesie ....

 

cloudjubei 73

Od: 21.10.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 104,


Jak co dnia, chodził po lesie. Robiąc ogólny "przegląd". Sam siebie nazywał przyjacielem natury, miał tylko nadzieję, że ona także. Dawno odłączył się od swojego ludu, dokładnie dziesięć lat temu. Nie podobało mu się życie, jakie preferowali jego pobratymcy, zabijając zwierzęta i paląc lasy. On, nie był tak „dziki” jak oni. Starał się jeść tylko owoce, jednak czasem, napotykając na umarłą zwierzynę, nie pogardził pysznym obiadem. Co dzień zaglądał do pewnej rodziny wilków, która, o dziwo, zachowywała się, jakby on był jej członkiem. Przynosił im jedzenie, a także pilnował małych, gdy ich rodzice ruszali na polowanie. Od zawsze był zżyty z wilkami, z nimi się przecież wychował. Niegdyś, ucząc się od nich tajników przeżycia w dziczy, teraz, pomagając małym robić pierwsze kroki. Jedynym, co go martwiło, to fakt, iż jedno z wilczątek było w złym stanie. Od momentu narodzin wyglądało na słabe, jakby bez życia, ale jednak walczyło o przetrwanie. Na nim szczególnie skupiał swą uwagę, a dzisiaj udało mu się znaleźć zabitego królika, jakże wspaniały prezent dla malucha.



Szedł tą samą dróżką, co zawsze. Wydeptany szlak, te same wielkie drzewa, zielone krzewy i granitowe głazy. Niebo było przejrzyste, prawie zero chmur. Słońce prześwitywało przez gałęzie na czubkach drzew. Świeże powietrze, dochodzące do jego nozdrzy, dodawało mu otuchy. Idąc do znajomego miejsca, trzymał w rękach szare stworzenie, którego oziębłe ciało mówiło samo za siebie. Nieostrożny ruch, źle postawiona łapa i życie odchodzi… Spojrzał na skręcony kark szaraka. Żal mu było kruchej istotki, ale prawa dziczy są często brutalne. On sam, gdy był mały, wiedział, jak to jest. Brutalnie i bestialsko. Starając się nie myśleć o przeszłości, której nigdy nie lubił rozpamiętywać, zbliżał się do upragnionego miejsca. Czuł zapach, który towarzyszył mu przez niemal całe życie. Do uszu dochodziło słabe pomrukiwanie. Wydrążona dziura pod małym pagórkiem była idealnym miejscem na schron dla małych. Ku jego zaskoczeniu innych wilków nie było, a pozostał tylko mały, bezsilny, a zarazem bezradny, biały osobnik. Wiedział, iż ten dzień nadejdzie. Stado chce ruszyć dalej, a słabi muszą zostać. Podrapał małego po sierści, a ten, czując ciepło, nie tylko naturalne, ale także to promieniujące ze środka, skierował swoją mordkę w kierunku przybysza, a raczej tego, co trzymał w rękach. Podnosząc się, wysilając wszystkie mięśnie, opadłe z sił ciało przybliżyło się do martwego królika. Lekki grymas radości dał znać, iż małemu smakowało. Opiekun postanowił zabrać go na przechadzkę, trochę świeżego powietrza dobrze mu zrobi. Maluch nie stawiał oporu i wtulił się w potężne, lecz delikatne ramiona. Szedł w głąb lasu, kierował się na złotą polanę. Niegdyś często tam chodził, by przypomnieć sobie przeszłość, teraz żył chwilą. Zbliżając się do opustoszałego miejsca, ujrzał blask. Myślał, że to słońce, ale to wyglądało jak znak, na coś wskazujący. Kiedyś widział podobny, gdy stworzono ostatni sojusz. Czyżby ten miał się okazać początkiem czegoś nowego?

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 12

Imię: Jubei, zwany też Cloud'em

Rasa: Ork - taki zielony, jeżeli ktoś grał w Warcrafta to bardziej taki, niźli te z Władcy Pierścieni

Wiek: Około 30 lat

Opis: Chciałem by ta postać była najbardziej tajemnicza, może jakieś przebłyski przeszłości? Może się okaże, że jest starszy niż na to wygląda... Wszystko się okaże podczas wędrówek :)

Plus za to, że wszystko jest ogólnie fajnie napisane, a temat niniejszego opowiadania jest jednym z moich ulubionych.

Z poważaniem

Matthaeus

*[do]dawało mu otuchy

*MAŁY grymas radości dał znać, iż MAŁEMU smakowało



Pomysł na początku skojarzył mi się z Tolkienem, ale nawet całkiem niezły, szczególnie jeżeli ma to być opowiadanie typu role-playing. :)

Za pomysł i wpis, który czytałem z przyjemnością ;)

W opisie świata:



miejsce, w którym niegdyś [utworzony] sojusz istot. - albo "utworzony został sojusz", albo "utworzono sojusz"



Może Bóg[,] wcale - zbędny przecinek



W dopisie:



On[,] nie był - zbędny przecinek







Ciekawe... podoba mi się :)

Dwa plusy. Jeden za całokształt opowiadania, które rozwija się czasami zbyt szybko:P Drugi za to, że twój bohater nie jest jakoś szczególnie piękny i silny jak to zazwyczaj bywa w takich opowiadaniach.

Za pomysł na opowiadanie i prowadzenie go. Za całokształt.

Pozdrawia...

Za to że wciaga jak chodzenie po bagnach. Pochłonęłam jednym tchem. Właściwie ten plus należy się wszystkim twórcom tego opowiadania ale nie mam ich tyle więc daję tobie, mentalnie sie podzielcie. W każdym razie to jest ukłon w stronę was wszystkich. Respekt. :*

Może nie fantastyczne czy super bajeranckie, ale starałem się :)



http://www.deviantart.com/deviation/48718797/



u wizualizowanie wilczka.

ps. jestem dumny z jego nosa :)

Skromny plusik, tak na początek, za ciekawy pomysł i przyjemny w odbiorze staranny pierwszy wpis :*

mimo moich szczerych, szczerych chęci, aby przeczytać to całe opowiadanie muszę stwierdzić, iż, że, ponieważ nie dam rady. Przeczytałam pierwszą stronę i nie dam rady reszty :D Albo jestem leń, albo nie mój typ opowiadania, albo... Dobra - dość wymówek :D Ale dam ci plusa, za pomysł, bo musiał być dobry (każdy ma przebłyski geniuszu- ale to minie). No to tyle :)

Ponieważ opowiadanie straciło niemal połowę ważnych fabularnie dopisów, zostaje zablokowane do czasu decyzji autora, co z nim zrobi.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.