– Jak długo tu jesteś?
– Trudno mi powiedzieć. Miesiące. Może nawet lata.
– Skąd jesteś? – Ashton wychylił się z celi starając się dostrzec twarz nieznajomej.
– Z Dominikany, ale spotykałam tu ludzi naprawdę z różnych miejsc. Czasem nawet takich, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Oczywiście, większość z nich została już dawno zjedzona.
– Z różnych miejsc?
– Nawet z innych planet. Oczywiście, kosmici musieli rozmawiać ze mną telepatycznie. Głównie, byli sprawcami poważnych przestępstw i wysłano ich tu celowo.
– To by tłumaczyło, dlaczego nazywają to miejsce więzieniem. Jak tu trafiłaś? – Ashton nie wnikał w szczegóły, nic już nie było dla niego zaskoczeniem, czy czymś niemożliwym.
– Nie wiem dokładnie. Trudno mi powiedzieć. Ostatnim, co pamiętam z poprzedniego życia, był zachód słońca podczas podróży statkiem „El Caibre”. Potem statek z całą załogą został jakby „wessany” przez wodę i znalazłam się tutaj. Nie wiem dokładnie jak.
– Czy to się stało w okolicach Bermudów?
– Tak. To było mniej więcej tam…
– Zdumiewające. Historia podobna do mojej.
– Vegetta powiedziała mi, że najpewniej statek nasz wpadł w wir magnetyczny, który przeniósł nas w to miejsce. Wiesz kim jest Vegetta?
– Tak, rozmawiałem z nią dzisiaj.
– Ona jedyna wydaje się być świadoma, kim naprawdę jesteśmy.
– Podobno potrafi czytać myśli.
– Nie zdziwiłabym się.
Pośród ciemności mężczyzna widział jedynie zarys sylwetki nieznajomej. Po części był jednak zadowolony z takiego stanu rzeczy. Zgodnie ze słowami Kakarotty, kobieta powinna być straszliwie okaleczona. Dziewczynka twierdziła ponadto, że czasem, kiedy nie potrzeba jedzenia, odkraja się jedynie członki, by mięso pozostało na dłużej świeże. Ashton nie wiedział więc czego się spodziewać i przez jakie męczarnie przeszła nieznajoma, skoro przebywała tu tak długo.
– Myślisz, że da się stąd uciec? – spytał Ashton.
– Nie. Wielu próbowało, umierali przez to w wielkich męczarniach.
– I tak umrzemy w wielkich męczarniach.
– Czasem jednak śmierć bywa szybka i prawie bezbolesna.
– Mi po zapłodnieniu ich królowej, mają obciąć Siralion, czy jak to nazywają. Nie wyobrażam sobie nic bardziej bolesnego.
– Mało jeszcze przeżyłeś – zaśmiała się sucho kobieta.
– A gdyby ukraść statek?
– Jaki statek?
– Jeden z tych, które buduje Vegetta.
– Vegetta mówiła, że aby stąd uciec, trzeba by stworzyć drugi wir magnetyczny, przeciwnie skierowany do tego, który nas wessał. Dla mnie brzmi to jak czarna magia, a i ona twierdzi, że jest to możliwe jedynie z zewnątrz tego świata. Tak więc, nie ma żadnej sensownej drogi ucieczki.
– Trudno mi powiedzieć. Miesiące. Może nawet lata.
– Skąd jesteś? – Ashton wychylił się z celi starając się dostrzec twarz nieznajomej.
– Z Dominikany, ale spotykałam tu ludzi naprawdę z różnych miejsc. Czasem nawet takich, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Oczywiście, większość z nich została już dawno zjedzona.
– Z różnych miejsc?
– Nawet z innych planet. Oczywiście, kosmici musieli rozmawiać ze mną telepatycznie. Głównie, byli sprawcami poważnych przestępstw i wysłano ich tu celowo.
– To by tłumaczyło, dlaczego nazywają to miejsce więzieniem. Jak tu trafiłaś? – Ashton nie wnikał w szczegóły, nic już nie było dla niego zaskoczeniem, czy czymś niemożliwym.
– Nie wiem dokładnie. Trudno mi powiedzieć. Ostatnim, co pamiętam z poprzedniego życia, był zachód słońca podczas podróży statkiem „El Caibre”. Potem statek z całą załogą został jakby „wessany” przez wodę i znalazłam się tutaj. Nie wiem dokładnie jak.
– Czy to się stało w okolicach Bermudów?
– Tak. To było mniej więcej tam…
– Zdumiewające. Historia podobna do mojej.
– Vegetta powiedziała mi, że najpewniej statek nasz wpadł w wir magnetyczny, który przeniósł nas w to miejsce. Wiesz kim jest Vegetta?
– Tak, rozmawiałem z nią dzisiaj.
– Ona jedyna wydaje się być świadoma, kim naprawdę jesteśmy.
– Podobno potrafi czytać myśli.
– Nie zdziwiłabym się.
Pośród ciemności mężczyzna widział jedynie zarys sylwetki nieznajomej. Po części był jednak zadowolony z takiego stanu rzeczy. Zgodnie ze słowami Kakarotty, kobieta powinna być straszliwie okaleczona. Dziewczynka twierdziła ponadto, że czasem, kiedy nie potrzeba jedzenia, odkraja się jedynie członki, by mięso pozostało na dłużej świeże. Ashton nie wiedział więc czego się spodziewać i przez jakie męczarnie przeszła nieznajoma, skoro przebywała tu tak długo.
– Myślisz, że da się stąd uciec? – spytał Ashton.
– Nie. Wielu próbowało, umierali przez to w wielkich męczarniach.
– I tak umrzemy w wielkich męczarniach.
– Czasem jednak śmierć bywa szybka i prawie bezbolesna.
– Mi po zapłodnieniu ich królowej, mają obciąć Siralion, czy jak to nazywają. Nie wyobrażam sobie nic bardziej bolesnego.
– Mało jeszcze przeżyłeś – zaśmiała się sucho kobieta.
– A gdyby ukraść statek?
– Jaki statek?
– Jeden z tych, które buduje Vegetta.
– Vegetta mówiła, że aby stąd uciec, trzeba by stworzyć drugi wir magnetyczny, przeciwnie skierowany do tego, który nas wessał. Dla mnie brzmi to jak czarna magia, a i ona twierdzi, że jest to możliwe jedynie z zewnątrz tego świata. Tak więc, nie ma żadnej sensownej drogi ucieczki.


