O jeden raz za dużo  zobacz opis świata »

Dopis 8: Jak mogłaś to upuścić ,...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


- Jak mogłaś to upuścić, idiotko? – warknął w jej stronę i podniósł już wszystko z ziemi. Chciał jej to wepchnąć w ramiona z całą siłą, tak żeby impet uderzenia powalił ją na ziemię. Podniósł wzrok jednak nie było jej koło niego. Wcześniej był czujny, jednak, kiedy faktycznie poszła po gazety i owoce, nie oglądając się na boki, pomyślał, że wychował ją, że już nie będzie się buntować. A tutaj… Znów uciekła. – Kurwa.

Rozejrzał się uważnie dookoła, szukając szczupłej postaci. Na dworcu było bardzo dużo osób, wiedział, że na pewno stąd uciekła. Ruszył powoli w kierunku wyjścia, obierając jednocześnie mandarynkę.

Burzyło się w nim, czuł gniew i agresję, chciał ją zabić, uderzyć, ugryźć i zgnieść. Tak jak wtedy w domku w górach, kiedy zabrał ją na weekend, bo teściowa zaczęła zadawać dużo pytań, dlaczego nie mają dzieci. Mieli tam sobie pogruchać, ba, nawet mógł zapłodnić tę wywłokę. Jednak już na progu go zdenerwowała, mówiąc, że zimno i trzeba rozpalić. Potem ruszyła w kierunku kominka.

- To ja jestem mężczyzną i ja to będę robił! – wydarł się i popchnął ją na drewno, które właściciel domu dzień wcześniej ułożył starannie. – Dam ci rozpalać! – wziął jedno z drewien i uderzył ją z całej siły nim. Cios padł na nogę.

- Boli… Zostaw… Proszę – szlochała zastawiając się rękami i usiłując uciec, niestety za jej plecami była ściana, po jednej stronie stał kominek, a z drugiej szafka na gazety. Pod nią leżały drewna, które wbijały jej się przez ubranie, powodując nie tylko ból, ale uczucie dyskomfortu.

- Dam ci, kurwa, zostaw! To TWOJA WINA! – Sięgnął po pogrzebacz, automatycznie nie patrząc, co trzyma w ręku. Zasłoniła głowę rękami, cały czas szlochając i mrucząc coś, drżała, bała się. A on… A on dostał erekcji dokładnie w momencie, kiedy zimny pogrzebacz uderzył ją z całej siły w udo.

Teraz też chciał ją tak poniżyć, pobić, że musiał z nią pojechać do szpitala i powiedzieć, że spadła z drabiny na stos drewna.

„ Suka była posłuszna przez miesiąc wtedy. Nic nie zgrzytało. Teraz ją nastawię tak, że się nie pozbiera, suka” – wyrzucił skórkę z mandarynki do kosza i wyszedł z dworca prosto w tłum obcokrajowców, którzy przyjechali z wycieczką zwiedzić Kraków.



***



Zatrzymała się w jakimś zaułku i oparła o ścianę. Nie mogła oddychać, łzy spływały po czerwonej od wysiłku twarzy, a serce pompowało tak szybko krew, że myślała, iż lada moment wyskoczy.

Była gdzieś na przedmieściach Krakowa, omijała tłumy i główne punkty spotkań towarzyskich, przemykając niczym cień między budynkami.

Usiadła na wilgotnej ziemi i schowała głowę między nogami i nakryła ją rękami.

„Coś ty zrobiła najlepszego? Uciekłaś od niego! Może jak wrócisz, to będzie dobrze? Będzie kochał i szanował? A jak znów uderzy? Nie uda ci się znów uciec, ale może jak wrócisz to kara będzie mniejsza? A jak on cię znajdzie… Uderzy. Pewnie. Dostanę, tak jak tym pogrzebaczem w górach. Weekend miłości.” - prychnęła i zaczęła sobie przypominać chwile upokorzenia, bólu i hańby. Zaczęła płakać, najpierw cicho, a potem coraz głośniej. Łzy tłumione przez tyle lat znalazły ujście.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

* upuścić[,]
* tak[/,] żeby
* jednak[/,] kiedy
* na boki[,]
* dookoła[,]
* wyjścia[,]
* ba[,] nawet
* zdenerwowała[,]
* [W]ziął
* szlochała[,]
* niestety[,]
* - Dam ci[,] kurwa[,]
* WINA[!]
* [S]ięgnął
* rękami[,]
* "[/ ]Suka
* suka[.]" - [W]yrzucił
* Zatrzymała SIĘ(...)oparła SIĘ
* wrócisz[,]
* jak wrócisz[,]
* Dostanę[,]
* miłości.[/ ]"


poprawiłam, mam jednak pytanie:


- To ja jestem mężczyzną i ja to będę robił! – wydarł się i popchnął ją na drewno, które właściciel domu dzień wcześniej ułożył starannie. – Dam ci rozpalać! – wziął jedno z drewien ...


i w drugim mam napisać Wziął z wielkiej litery, a pierwsze 'wydarł', nie?


Dlaczego? Czy to twoje przeoczenie czy jakieś dziwne zasadny?


Czyli jeżeli to co ktoś mówi kończy się ? albo ! to ma być po - z dużej, dobrze rozumiem?


1. Jeśli zdanie po myślniku odnosi się bezpośrednio do wypowiedzi przed, zaczynamy je z małej litery. 
- Wyglądasz ślicznie - powiedział do niej z uśmiechem. 
Jak widać, w tej sytuacji zdania przed myślnikiem nie kończymy kropką. 
Podobnie jest w przypadku pytań i wykrzyknień. 
- Co robisz, do jasnej cholery! - zawołał ze złością. 
- Dokąd idziesz? - zapytała. 
2. Jeśli zdanie po myślniku nie odnosi się bezpośrednio do wypowiedzi, tylko do tego, co dzieje się po niej, zaczynamy je z wielkiej litery a wypowiedź kończymy kropką (bądź innym znakiem). 
- Wyglądasz ślicznie. - Objął ją i pocałował w szyję. 
- Co robisz, do jasnej cholery! - Nie mógł wytrzymać tego napięcia i wybiegł z pokoju. 
- Dokąd idziesz? - Pochyliła się w jego kierunku i zajrzała mu w oczy. 
3. Podobnie jest, jeśli powiedział, zapytał itp. jest w środku wypowiedzi. 
- Ślicznie wyglądasz - powiedział - naprawdę ślicznie. 
-Ślicznie wyglądasz - powiedział. - To dokąd idziemy? 
- Ślicznie wyglądasz. - Objął ją i pocałował w szyję. - To dokąd idziemy? 
W pytaniach i wykrzyknieniach jest tak samo.


Prosimy o zagladanie czasami do zasad pisania. przydaje sie ;)


 


a nie będę zaglądała do zasad pisania, skoro mam takich moderatorów, którzy mi wszystko wyjaśnią. ;p


Witam. Jestem strasznie leniwym, ale wiernym czytelnikiem. Nie będę komentował wpisu po wpisie, tylko tu ocenie całość. Najpierw złoo:


 


- Ten głowny zły jest takie jednostronny i nierealny w kontekście wspomnień głownej bohaterki. W kółko wałkujecie złą stronę mocy i przez to robi się to nudne. Chodzi o to, że cała istota wątpliwości "wracać-nie wracać" miss GB(głowna bohaterka) polegają na tym, że gość powinien być na przemiany miły - nie miły. Oczywiście nie mam na mysli bierzacej akcji, bo w tej skandalicznej sytuacji kazdy byłb wujek samo ZŁo, ale we wspomnieniach gośc jest strasznym sadysta bez krztyny tej Drugiej strony w sobie,a szkoda. Doskonałym przykłądem była scena ich poznania się made By Pudelko(jak pamiętam), gdzie faktycznie mozna było na niego spojrzeć z innej strony, ale to duzo za mało.


 


Suma sumarum - Taki jednostronnie zły bohater odbiera opowiadaniu smaczek i sprawia, że wątpliwości bohaterki sa irracjonalne. Dysonans poznawczy jest wtedy(również u czytelnika), gdy dostaje sprzeczne sygnały.. tak jest ciekawiej.


 


A teraz Dobro:


- GB jest bardzo ciekawą, fajną postacią. Mimo tego, że wciąż pokazywana jako stłamszona psychicznie i fizycznie kobieta, poddana swemu tyranowi i nie mogąca sobie poradzić z problemem otwarcie, wciąż budzi we mnie pozytywne odczucia. Ciągłe poczucie zagrożenie, towarzyszące jej na kazdym kroku udzielilo się i mnie. Zwłaszcza i tu wielkie brawa dla mistrza, który napisal ten wpis kiedy wpada do przyjaciółki.. a tu mąż. Majstersztyk-zwłaszcza wesoła koleżanka, zdezorientowana sytuacją wypadła doskonale.


 


- Podoba mi się jej psychika. Zagubionego, panicznie przerazonego własnych decyzji człowieka. Przypomina mi kogoś, kto urodził się w niewoli i uciekł, a teraz boi się własnej samodzielności i możliwosci wyboru.


 


- And Last but no least - Realistyczna scena ucieczki i pogoni. Ogólnie. Nikt nie jest supermanem. Psychiczna walka. Zdecydowany tyran vs słabiutki buntownik.


 


Całościowo opowiadanie jest bardzo ciekawe i ma wspaniałe perspektywy. Na kontynuację czekam z niecierpliwością.


 


Gaston.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.