SANGHAJ TO TY  zobacz opis świata »

Dopis 4:Jak skubał z rozkoszą soczystą i wonną trawę...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Jak skubał z rozkoszą soczystą i wonną trawę. Od czasu do czasu podnosił łeb. Nad miastem wschodziło słońce mieniąc się kolorami jak rajski ptak.
W ogrodzie rosło drzewo, niewielka jabłoń. Okrągłe i wypieszczone owoce musiały być chrupkie.
- Czy istnieje związek między hrabiną w Tybecie a rejsem tego tam, Roberta Gabrinelli?
- Oczywiście. Przecież pożyczył jej łódź.
- Chyba ukradł. Przecież gdyby chciała pożyczyć to nie czekałby do jej wyjazdu. Niewiele pan o nim napisał. Czy to możliwe żeby szybko wrócił?
- Teoretycznie tak. Mógłby się zdarzyć błąd w nawigacji. Ale wydaje mi się, że wypłynął w dłuższy rejs.
- A ta hrabina? Jak dotąd nie wiadomo czy ona w ogóle żyje.
- Według mnie, tak. Ale nie wyprzedzajmy zdarzeń.
- Na pana miejscu skupiłabym się właśnie na tym. Te miśki nie będą już chyba odgrywały większej roli?

- Jak to? A kto ma maszynkę do produkowania pieniędzy?
- No tak - zastanowił się inspektor. - Ty masz maszynkę, ale to ja jestem narratorem.
- Miś byłby lepszym narratorem - wycedził robot.
Zagłuszył ich przelatujący samolot.
- Nie muszę być narratorem, mogę być architektem. Jestem architektem! - zachwycił się mis stojąc na parapecie. Wodził oczyma po bryłach ze stali i szkła.
Nagle odwrócił się i powiedział - chce mi się powiedzieć, że wiem już co robiła w górach hrabina Gabrinelli.
Do pokoju wszedł jak. Targał ze sobą jakieś zielsko. Wchodził tyłem.
- Co to jest? - zapytał inspektor.
- Nasz opał, chyba nie chcesz żebyśmy marzli kiedy przyjdzie zima?
- Nie będziemy tutaj zimować.
- Opowiem jak było naprawdę - znowu wtrącił się miś. Pozwolili mu mówić.
- Oni tam mieli naprawdę fajnie. I jeszcze to bydło tak wyło. Myli się w rzece, a jak nie chcieli to się nie musieli myć.
- Misiu, czy ty zdradzasz tajemnice rodziny Gabrinelli?
- Nie, to historia kowbojska - miś usiadł w fotelu.
- Myślałem że rzucisz nowe światło na sprawę hrabiny.
- Ależ to nonsens. Posłuchaj lepiej o kowbojach...
Inspektor wstał. Włożył kurtkę.
- Muszę odnaleźć ten samochód - powiedział i wyszedł na korytarz gadzie czekał na niego boy.
- Boy?
- Tak.
- Bo ja tu mam, że boja.
- Proszę pokazać. Rzeczywiście. Ale to nie ta strona. Proszę przewrócić na stronę 205.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.