Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 885:Jak to jest , kiedy dotąd poukładany...

« poprzedni dopis
 

jowi 23

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 122,


Jak to jest, kiedy dotąd poukładany świat przewraca ci się do góry nogami? Kiedyś nie wiedziałam. Dziś już wiem, jakie to uczucie, kiedy każdy klocek po kolei się przewraca. Niczym domino, niczym domek z kart.
Odkąd ostatni raz tu byłam w moim życiu zmieniło się wiele. Zmieniłam się, zmieniło się moje otoczenie, moje życie. Wielka miłość, poważny związek, a potem bummm... I cały domek rozpadł się na maleńkie części, części, których już nie da się poskładać. Nie mogłam być w Polsce, coś ciągnęło mnie w świat, chciałam ułożyć sobie jakoś życie, udowodnić sobie i jemu, że jeśli chcę to potrafię, że stracił więcej, niż mu się tylko wydaje. Tak wiem, egoistyczne podejście, ale w tamtej chwili nie potrafiłam inaczej myśleć. Urażona duma, złamana serce i brak perspektyw na przyszłość nie pozwalało mi myśleć inaczej. Pewnego dnia pojawił się pomysł aby wrócić do Niemiec, aby zostać au-pair. Wszystko poszło dość szybko. Od dnia pojawienia się tego pomysłu, minęło zaledwie dwa tygodnie, kiedy znalazłam się w Erfurcie. Miasto piękne, małe, spokojne, zupełne przeciwieństwo Berlina w którym znalazłam się zaledwie dwa tygodnie później. Wraz z moją rodzinką u której pracuję przenieśliśmy się do wielkiego, cudownego Berlina na okres trzech miesięcy. Zaczęłam układać swoje życie na nowo. Wszystko od nowa, nowi ludzie, nowe miejsca, nowe życie... Nie, to nie było nowe życie, to było tylko inne życie, życie, którego dotąd nie doświadczyłam. Wtedy kiedy wydawało mi się, że moje życie znów zaczyna się układać wróciło dziwne ukłucie w żołądku. A stało się to w chwili w której usłyszałam jego ciepły i spokojny głos. Zadzwonił, bo w końcu chciał uzgodnić, jak odbiorę resztę moich rzeczy. Później był kolejny telefon i kolejny. Niemalże codziennie, potem nawet i codziennie, a nawet kilka razy dziennie. To był zły układ. Przyjaźń? Dla mnie to nie było realne, wciąż go kochałam, wciąż go kocham. Ucieczka w przygodną znajomość, też nie była dobrym rozwiązaniem. Myślałam, że zapomnę. Byłam pewna, że w końcu mi przejdzie, ale kiedy zaczął ze mną flirtować wymiękłam. Znów zaczęłam o nim śnić, mieć nadzieję. A on co jakiś czas sprowadzał mnie na ziemię, bolało za każdym razem. Wiem, że powinnam urwać ten kontakt, ale nie potrafię. Nie umiem wymazać z serca, z pamięci, z mojego życia kogoś, kto wie o mnie więcej niż niejeden mój przyjaciel. Kogoś, z kim mieszkałam przez rok czasu. Moja budowa, budowa nowego życia, nowej własnej siebie stanęła w miejscu. Jeśli uwzględnię go w tej budowie, a on znów zniknie, mój budynek zburzy się po raz kolejny. Jeśli go nie uwzględnię... Jeszcze nie jestem gotowa na taki ruch. Być może, być może nastąpi ten dzień. Póki co jestem w bezruchu. Stoję w miejscu. Czekam. Czekam na rozwój zdarzeń. Nie chcę znów zbierać rozwalonych kawałków mojego życia. Nie chcę budować mojego świata znów na nowo.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Trzeba przyznać, że taka sytuacja to matnia. Bardzo wiernie oddałaś tragizm tej relacji.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.