***
Jako że Tess do malowania zapałała niezwykłym wręcz entuzjazmem, co niewątpliwie miało coś wspólnego z tym, że Sad coś zaczęła ględzić, że to właśnie Tesska ma najładniejszy koloryt krwi, poczłapałyśmy w stronę najbliższej galerii handlowej.
W bojowym nastroju prawie z glana otworzyłam drzwi do galerii. Powstrzymał mnie fakt, że były automatycznie otwierane i moje kopyto, nie napotkawszy oporu, zrobiło w powietrzu dziwny pląs, po czym opadło na ziemię całym potencjałem grawitacji ciągnąc za sobą właścicielkę.
- FUCK. - Usłyszało towarzystwo pod swoimi stopami i ujrzało mnie intensywnie rozścielającą sobie kolano.
- Trochę techniki i Elf się gubi - zauważyła Kariolka z dezaprobatą.
- Oj, żebym ci nie wypomniała jak wspaniale sobie radzisz z obsługą wszelakich urządzeń bardziej skomplikowanych niż gęsie pióro i kałamarz - wycedziłam przez zęby.
- Zamknąć się - zarządziła Sad. - Jak już staniemy się cudowne i będziemy przebierać w facetach to sobie znajdziecie takich po informatyce.
- Tylko nie po informatyce! - krzyknęłyśmy chórem.
- Informatycy nie są tym, co Elfy, Kariolki i Tessówny lubią najbardziej - dodała Tess.
- Oj to niech będą po robotyce - Sad postanowiła być ugodowa.
- O! Po robotyce lepiej! - ucieszyła się Elf - znam takiego jednego na robotyce! Ma długie włosy i piękną...
- ...kwadratową szczękę? - spytała Tess.
- ...szczenę jak kwadrat - dokończyła Sad.
- ...szczękę jak robot stosownie do kierunku? - podchwyciła Kariolka.
- Czy możecie mi przypomnieć, czemu ja się z wami zadaję? - warknęłam.
- Bo nikt inny z tobą nie wytrzymuje - podsunęła Sad.
- To jest jakiś argument - stwierdziłam po chwili wahania.
- Przepraszam was bardzo, ale może nie urządzajmy sobie pogadanki na temat obrzydliwości elfiego charakteru, bo do zamknięcia galerii tylko 4 godziny, więc jak się tak porządnie nad nią rozgadamy to wszystko nam zamkną - pouczyła prezes.
- Ej! - obraziłam się strasznie. - To byłaby wyjątkowo krótka lista!
- Taaaa - mruknęła Kariolka. - Jedyne cztery tomiska.
Nadęłam się jak balon.
Jako że Tess do malowania zapałała niezwykłym wręcz entuzjazmem, co niewątpliwie miało coś wspólnego z tym, że Sad coś zaczęła ględzić, że to właśnie Tesska ma najładniejszy koloryt krwi, poczłapałyśmy w stronę najbliższej galerii handlowej.
W bojowym nastroju prawie z glana otworzyłam drzwi do galerii. Powstrzymał mnie fakt, że były automatycznie otwierane i moje kopyto, nie napotkawszy oporu, zrobiło w powietrzu dziwny pląs, po czym opadło na ziemię całym potencjałem grawitacji ciągnąc za sobą właścicielkę.
- FUCK. - Usłyszało towarzystwo pod swoimi stopami i ujrzało mnie intensywnie rozścielającą sobie kolano.
- Trochę techniki i Elf się gubi - zauważyła Kariolka z dezaprobatą.
- Oj, żebym ci nie wypomniała jak wspaniale sobie radzisz z obsługą wszelakich urządzeń bardziej skomplikowanych niż gęsie pióro i kałamarz - wycedziłam przez zęby.
- Zamknąć się - zarządziła Sad. - Jak już staniemy się cudowne i będziemy przebierać w facetach to sobie znajdziecie takich po informatyce.
- Tylko nie po informatyce! - krzyknęłyśmy chórem.
- Informatycy nie są tym, co Elfy, Kariolki i Tessówny lubią najbardziej - dodała Tess.
- Oj to niech będą po robotyce - Sad postanowiła być ugodowa.
- O! Po robotyce lepiej! - ucieszyła się Elf - znam takiego jednego na robotyce! Ma długie włosy i piękną...
- ...kwadratową szczękę? - spytała Tess.
- ...szczenę jak kwadrat - dokończyła Sad.
- ...szczękę jak robot stosownie do kierunku? - podchwyciła Kariolka.
- Czy możecie mi przypomnieć, czemu ja się z wami zadaję? - warknęłam.
- Bo nikt inny z tobą nie wytrzymuje - podsunęła Sad.
- To jest jakiś argument - stwierdziłam po chwili wahania.
- Przepraszam was bardzo, ale może nie urządzajmy sobie pogadanki na temat obrzydliwości elfiego charakteru, bo do zamknięcia galerii tylko 4 godziny, więc jak się tak porządnie nad nią rozgadamy to wszystko nam zamkną - pouczyła prezes.
- Ej! - obraziłam się strasznie. - To byłaby wyjątkowo krótka lista!
- Taaaa - mruknęła Kariolka. - Jedyne cztery tomiska.
Nadęłam się jak balon.


