Wrzosowy jogurt miodowy według ostrężynowego, kremowego paliwąsa   zobacz opis świata »

Dopis 7:Janek usłyszał szarpnięcie zamka i po...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Janek usłyszał szarpnięcie zamka i po chwili otworzył się drugi właz.
- Popatrz, jakie piękne niebo- powiedział na widok druha.
- Ja- odpowiedział Gustlik składając dłonie jak do modlitwy, na których oparł podbródek.
Przez jakiś czas jechali w milczeniu. Mijali wonne pola, łąki i łany zbóż. W powietrzu migotały delikatne skrzydła cudownie złotych lampyris hoctiluca.
Bokiem otarli się o jakiś sad, którego drzewa prężyły swe muskularne ramiona uginające się pod ciężarem dojrzałych owoców.
- Grigorij, zwolnij, widzisz tę jabłonkę?
Grigorij zaryglował hamulec i manewrując z mistrzowską precyzją skierował swój wielki, żelazny wóz w stronę drzewa. Gąsienice zadrżały i zatrzymali się, nieomal ocierając się o gładki, pulsujący życiem pień. Zapachniało ziemią, której żyzne, bogate grudki otoczyły czołg.
Janek wyciągnął dłonie dotykając jabłonki.
- Gustliku, mój miły przyjacielu, sięgnij no głębiej i sprawdź, czy nie mamy tam jakiego koszyka?
- Zdaje się że mamy coś takiego na składzie, kiedyś trzymaliśmy przecież w koszykach granaty.
- A gdzie się podziały owe granaty?- zainteresował się dowódca.
- Jak to Janku, to ty nie wiesz?
- Wyobraź sobie mój drogi że nie.
- Złożyliśmy je w ofierze świętej Beatrycze.
- Masz na myśli Beatrice? Przewodniczkę po raju, ukochaną Dantego?
- W rzeczy samej, dowódco czołgu. Mnisi z klasztoru pod jej wezwaniem obiecali je zakopać w ziemi.
- Doprawdy, świetny pomysł, rzeczywiście ziemia wszystko neutralizuje, te granaty nie były dobre- Janek spojrzał na przyjaciela z uznaniem i podał mu najpiękniejsze jabłko, w środku nieomal błękitne.
Gustlik przyjął z wdzięcznością dar, schrupał jabłko a potem wyjął z kieszeni płaszcza wielką, białą serwetkę i przyłożył ją delikatnie do ust.
Napełnili owocami kosze, ale Janek chciał jeszcze chwilę zostać. Trzymając ogryzione jabłuszko za ogonek przyłożył je do ucha i potrząsnął nim delikatnie. Kiedy przekonał się że w cembrowinach łusek znajdują się pożądane ziarna, wysypał je do ziemi podziwiając osobliwy kształt. Przypominały bowiem boginię, którą spotykał w wysokich górach którymi wędrował kiedyś, lecz zatarł już dawno ślad.
Tygrysy miotały się odtąd pomnażając swój stan, ale nie chciał już o nich myśleć, tamten świat miał na imię przeszłość.
Kiedy zakopywał ziarenka zrobiło się jaśniej, otwarł się nad nimi nowy parasol, jakby opiekun losu postanowił się lepiej przyjrzeć tej ceremonii zaślubin ziaren z ziemią.
Szarik postanowił dołączyć na ten moment do załogi, pochylił się zręcznie i wyprostował jak zawodowy dyplomata.
- Panowie, pora na toast- wyciągnął w stronę przyjaciół tacę na której błyszczały kieliszki. Czołgiści sięgali po szampana życząc sobie wszystkiego co najlepsze.
- Oby nasza radosna eskapada trwała tak długo jak to zakłada plan.
- Boski plan- Janek wyszczerzył zęby w uśmiechu a Gustlik zawtórował mu gromkim Ole!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.