Zwierze prastare  zobacz opis świata »

Dopis 43: Jego ciałem wstrząsały dreszcze ekstazy...

« poprzedni dopis
 
***

Jego ciałem wstrząsały dreszcze ekstazy, kiedy przecinał kolejne warstwy tkanki. Tak jak ostatnim razem nie śpieszył się, ponieważ wiedział, że nikt nie był w stanie mu przeszkodzić. Tu wśród śmietników i gruzu nie było możliwości, by został dostrzeżony. Był sam na sam ze swoją ofiarą. Jednak nie mógł się w pełni delektować swoim dziełem. Jego myśli, bowiem szybowały zupełnie gdzie indziej. Krążyły wokół Glenn. Podnieciła go. Podnieciła go do takiego stopnia, którego się nawet nie spodziewał. Nie tak jak ta ladacznica, która potrafiła tylko śmierdzieć zgniłym mięsem i rynsztokiem, rozdziawiając buzie w niemym krzyku. Brudna i nieczysta do szpiku kości. Nie jak Glenn. Ona była aniołem, muzą samą w sobie. Jego natchnieniem. Będzie jej składał ofiary na ołtarzu jego oddania. Będzie oczyszczał zakurzone ulice ze śmieci w postaci nieczystych kobiet, by Glenn mogła bez obaw stąpać po nich swymi delikatnymi stopami. Tak, zrobi to dla niej, ponieważ jest tego warta. Jako jedyna warta stać przy jego boku. A jeśli się sprzeciwi? Nie, nie może się sprzeciwić. Bo jeśli to uczyni... stanie się martwą muzą, której krew wymiesza się wraz błotem tych ulic.

Wykonał ostatnie cięcia i wytarłszy skalpel o rude włosy trupa, schował go wraz z pozostałymi do kieszeni. Jego akcesoria coraz bardziej się powiększały. Chciał być bardziej precyzyjny. Nie był zwykłym rzezimieszkiem, który po prostu zabija kierowany furią. On tworzył. On tworzył coś, co miało przetrwać wieki. O czym ludzie będą dyskutować setki lat po jego śmierci. Na jego temat powstaną niezliczone legendy, a on stanie się wtedy tajemnicą prastarego zwierza, grasującego po londyńskich ulicach wśród cieni ludzi, nie świadomych czyhającego zagrożenia. Już czuł się jak idol, chociaż ten czas jeszcze nie nastąpił. Spojrzał na zakrwawione zwłoki, po czym przeniósł wzrok na atramentowe niebo. Miliony gwiazd migotało niczym tysiące par oczu będących świadkami jego zbrodni. Na jego szczęście ci świadkowie byli niemi. Nie mogli podzielić się z ludzi tym, co widzieli i jakiej okropnej zbrodni się dopuścił. Uśmiechnął się do nich szeroko, a następnie oblizał zaschłe wargi, na których widniały krople krwi. „Słodki smak” - pomyślał, po czym nasunął mocniej wysoki kapelusz. Płaszcz zatrzepotał w powietrzu, gdy odwrócił się gwałtownie. Czas było wracać. Kolejne dzieło skończone. Teraz nim nastanie świt, Demony Jego Duszy będą targać jego sumieniem, dopóki przestanie czuć jakiekolwiek wyrzuty. „Muszę odwiedzić Glenn, muszę...” - powtarzał w myślach, przemykając wzdłuż najciemniejszych zakątków miasta.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Cudowny dopis

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.