Wolny głos  zobacz opis świata »

Dopis 6:Jestem choleryczką . Przyznaję...

« poprzedni dopis
 

luna9315

Od: 02.10.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 2,


Jestem choleryczką. Przyznaję się do tego wszem i wobec, aby inni mieli ze mną łatwiej. Szkoda tylko, że pobudzenie mojej "przypadłości" powodują nauczyciele.

Nie chcę na nich narzekać. Uważam, że to zawód dla wybranych. Sama nie miałabym do tego nerwów.

Do sedna.

Prócz bycia choleryczką, jestem także humanistką. Historia, polski, WOS... To jest mój świat. Wszystkie pierwiastki, ruchy jednostajne, zbiory liczbowe itd. mnie nie interesują. W gimnazjum kombinowałam, jak mogłam, żeby mieć z nich dobre stopnie. Sądziłam, że w liceum będzie podobnie. Moje nadzieje okazały się płonne. Fizyczka sieje postrach między uczniami mojej klasy i nie istnieje dla niej stwierdzenie "nie umiem". Sytuacja z chemiczką jest niemal identyczna. Na dodatek ustaliła taką skalę oceniania, że nigdy nie dostanę u niej więcej niż dopuszczający. Matematyczka zaś... Z nią sprawa przedstawia się trochę inaczej, gdyż ona nie ma daru przekazywania wiedzy. Tłumaczy od niechcenia i uśmiecha się, kiedy mówimy, że jak najbardziej wszystko rozumiemy.

Z wymienionych dwóch pierwszych przedmiotów już mam "śliczne" oceny. Boję się, co będzie z tym ostatnim.

I podsumowując: czy wina leży po mojej stronie, że jestem humanistką, czy może mam w sobie niechęć do przedmiotów lub też je lekceważę? Denerwuje mnie to. Moja nerwowość jest spowodowana przez nieświadomych tego nauczycieli...

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Z pewnością to nie jest twoja wina, jak też i nauczycieli. To wina systemu. Będąc uczniem podstawówki pamiętam jak zaliczałem muzykę na schodach, kiedy stojąc przed Panią grałem na flecie. Koszmar. No bo po co mi umiejętność gry na flecie w życiu? Gdyby mi zależało, z pewnością bym się nauczył. Dlatego to system jest chory. Wiele przedmiotów w Naszym przyszłym żuyciu okazuje się niepotrzebnych. Zresztą uważam, ż przedmioty powinny być ściśle związane z kierunkiem nauczania. Po co humaniście matematyka lub chemia? Niewiem. Można by zęby na tym zjeść... być może kiedyś będziemy mieli ministra edukacji z prawdziwego zdarzenia, co wywróci szkolnictwo do góry nogami i poukłada tak jak trzeba, ale do tego czasu trzeba się męczyć i ciągnąć te niepotrzebe męki...


Głowa do góry... ^_^


to pisałem ja t74 :D


Ja też nie wiem, po co humanistom chemia lub fizyka. Matematykę nawet lubię, jest bardzo logiczna. Podobnie jak ciąg przyczynowo-skutkowy w mojej ukochanej historii. Doskonale Cię rozumiem, jednak na szczęście już nie muszę męczyć się z okropną fizą lub chemią. W klasie maturalnej mam same humanistyczne przedmioty plus obowiązkowa matma i języki. Niestety, nie mam talentów do języków obcych (poza, o dziwo!, łaciną, którą pokochałam od pierwszego usłyszenia - jest bardzo melodyjna). Jednak jest znośnie. Pozdrawiam Ciepło i trzymaj się. :)


(tak na marginesie, podoba mi się finlandzki system szkolnictwa)


 


w większości zgadzam się z Wami, aczkolwiek wg mnie nie każdy młody człowiek zaczynający liceum, przy wyborze profilu wie do końca, czego od życia chce. wiem po sobie, wybrałam klasę ekonomiczną a na studia idę na filologię, więc matematyka była kompletnie nietrafiona. Nie dziwię Ci się, luna, bo to samo mam z fizyką co Ty, i może Ciebie to nie dotyczy, ale zobaczysz, ze znajdą się osoby z Twojej humanistycznej klasy, które zmienią zdanie i przerzucą się na matematykę:)


łączę się w bólu fizycznym i pozdrawiam, haQna :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.