- Jestem wolny - powtarzał w kółko. - Wolny, wolny, wolny! Sam jestem sobie panem.
Był rozdarty. Z jednej strony zachowanie matki głęboko go zraniło. Od dziecka była mu bliska, nie zauważył, kiedy to się zmieniło. Kiedy przestali się rozumieć i mówić wspólnym językiem. John był rozczarowany jej niewiarą. Z drugiej strony czuł dziwne podniecenie. Otwierały się przed nim nowe możliwości.
- Rozumiem, że jest wolne? - Do przedziału wkroczył postawny mężczyzna. Nie czekając na odpowiedź, rozsiadł się wygodnie naprzeciw John'a.
- Siema, małolat. - Wyciągnął rękę na powitanie. - Jestem Drake.
Chłopak spojrzał na wyciągniętą ku niemu dłoń i zamarł bez ruchu. Rozpoznał znajdujący się na niej tatuaż, znak firmowy gangu, który go ścigał.
- Siema - odpowiedział niepewnie, zastanawiając się, czy to czasem nie jest pułapka. Przecież tak uważał, idąc na dworzec. Był pewien, że nikt go nie widział.
- Dokąd się wybieramy? - Drake obserwował go spod przymkniętych powiek. - Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
- Raczej nie. Jestem tu przejazdem.
- No co ty gadasz?! Na bank, gdzieś cię już widziałem.
- Sorki, stary. Muszę spadać.
John nie czekając na odpowiedź mężczyzny wyszedł z przedziału i ruszył w stronę końca wagonu.
- Stój! - Drake wybiegł za nim na korytarz. - Wiem kim jesteś!
Był rozdarty. Z jednej strony zachowanie matki głęboko go zraniło. Od dziecka była mu bliska, nie zauważył, kiedy to się zmieniło. Kiedy przestali się rozumieć i mówić wspólnym językiem. John był rozczarowany jej niewiarą. Z drugiej strony czuł dziwne podniecenie. Otwierały się przed nim nowe możliwości.
- Rozumiem, że jest wolne? - Do przedziału wkroczył postawny mężczyzna. Nie czekając na odpowiedź, rozsiadł się wygodnie naprzeciw John'a.
- Siema, małolat. - Wyciągnął rękę na powitanie. - Jestem Drake.
Chłopak spojrzał na wyciągniętą ku niemu dłoń i zamarł bez ruchu. Rozpoznał znajdujący się na niej tatuaż, znak firmowy gangu, który go ścigał.
- Siema - odpowiedział niepewnie, zastanawiając się, czy to czasem nie jest pułapka. Przecież tak uważał, idąc na dworzec. Był pewien, że nikt go nie widział.
- Dokąd się wybieramy? - Drake obserwował go spod przymkniętych powiek. - Czy ja cię już gdzieś nie widziałem?
- Raczej nie. Jestem tu przejazdem.
- No co ty gadasz?! Na bank, gdzieś cię już widziałem.
- Sorki, stary. Muszę spadać.
John nie czekając na odpowiedź mężczyzny wyszedł z przedziału i ruszył w stronę końca wagonu.
- Stój! - Drake wybiegł za nim na korytarz. - Wiem kim jesteś!


