Jesteś jak pusta,
nic nie znacząca księga;
otwierasz się tylko wtedy,
gdy noc do dnia nie sięga.
Zaglądam na twe
pożółkłe stronice;
twe czoło białe
i białe twe lica.
Patrzysz na mnie
stron numerami,
mówiąc mi tylko,
by między nami
pozostało to,
co rzec mi chcesz.
Czekam zbyt długo,
jestem - przecież wiesz -
niecierpliwy.
Ale cofasz to
i nic mi nie mówisz.
Plącze się język
i słowa gubisz.
Stare tomiszcze -
to Twoje oblicze;
księga bez tekstu -
stron pustych nie zliczę,
tak jest ich dużo.
Książka bez treści
jest jak pędzel,
któremu bez wieści
ukradli włosie.
Od świni to włosie.
Niech ono odrośnie -
codziennie o to proszę.
***
ósemka
nic nie znacząca księga;
otwierasz się tylko wtedy,
gdy noc do dnia nie sięga.
Zaglądam na twe
pożółkłe stronice;
twe czoło białe
i białe twe lica.
Patrzysz na mnie
stron numerami,
mówiąc mi tylko,
by między nami
pozostało to,
co rzec mi chcesz.
Czekam zbyt długo,
jestem - przecież wiesz -
niecierpliwy.
Ale cofasz to
i nic mi nie mówisz.
Plącze się język
i słowa gubisz.
Stare tomiszcze -
to Twoje oblicze;
księga bez tekstu -
stron pustych nie zliczę,
tak jest ich dużo.
Książka bez treści
jest jak pędzel,
któremu bez wieści
ukradli włosie.
Od świni to włosie.
Niech ono odrośnie -
codziennie o to proszę.
***
ósemka


