Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 711:Jeszcze nigdy się tak nie czułam . Nigdy ....

« poprzedni dopis
 

Perfekcyjna 59

Od: 04.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 328,


Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Nigdy.

Nigdy nie byłam tak zakochana.

Już teraz wiem jak to jest. Szkoda, że nie z wzajemnością.

On jest nowy w szkole. Chodzi do klasy sportowej. Blondyn z przydługimi włosami i oczami tajemniczymi, ciemnymi i... można w nich zatonąć. Wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi, nie jestem typem dziewczyny, która się rozgląda za chłopakami. Napisałam do niego na Gadu-Gadu, przypadkiem, robiąc sobie żarty. Jakoś fajnie mi się z nim pisało. Nie wiedział kim jestem. Kiedy na następny dzień go zobaczyłam... Wiedziałam, że wpadłam. W te całe sidła miłości czy jak to tam zwą. Ale byłam niemalże pewna, że to szczenięce zauroczenie i przejdzie równie szybko jak przyszło. No cóż... Nie zapowiadało się na to i nie zapowiada. Nie rozmawiałam z nim ani w szkole, ani przez Internet. Tylko patrzyłam, obserwowałam... Kiedy napotykał moje spojrzenie, odwracałam wzrok. Nie chciałam żeby wiedział. Ale po jakimś czasie się wydało. Przyjaciółka, najlepsza, zaufana, okazała się niezbyt dyskretna. Nie wiem czy wyszło na gorsze, ale w każdym razie nie na lepsze.

Nie miałam okazji do niego zagadać, mijaliśmy się. I 25 listopada nadszedł najcudowniejszy dzień. Było już ciemno. Wyszłam z domu na zbiórkę. Mieliśmy jechać do teatru na późny spektakl. Różne osoby z różnych klas. Kto chciał. Szłam ulicą Szkolną. Była pusta. Zimno, ciemno i pusto. Niezbyt miła atmosfera. Ale wtedy ujrzałam Jego. Akurat jego. Nigdy nie widziałam go poza szkołą. Mieszkał w innej dzielnicy.

Serce zabiło mi mocniej, poczułam, że tracę grunt pod nogami. Szedł w moją stronę. Zatrzymaliśmy się. I nic nie mówiliśmy. Tylko tak staliśmy koło siebie, w milczeniu. Dopóki nie przyszli inni. W teatrze miałam miejsce obok niego. Siedziałam z nim w busie. A odezwał się raz. Zadał mi pytanie. Błahe, zwyczajne. A ja nie udzieliłam mu odpowiedzi, bo nie mogłam wydusić z siebie słowa. Pomimo tego wszystkiego czułam, że jest między nami jakoś... magicznie. Ale na następny dzień w szkole znowu to samo. Zwykła codzienność. Tylko na niego patrzyłam. A on na mnie. Inaczej. Widziałam w tym spojrzeniu dziwne zaciekawienie, zainteresowanie... Ale przecież to niemożliwe.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 14

Pięknie... Ty moja Wariatko! Nie opowiadałaś mi wszystkiego dokładnie! Zaraz wezmę Cię na spowiedź! Przedświąteczną, jeżeli chcesz.
Świetnie to wszystko opisujesz. Wzruszyłem się.
S. z tym spojrzeniem przypomina mi trochę Edwarda ze "Zmierzchu". A może on jest wampirem?
Dobra, nie będę się rozwodził nad moimi refleksjami dotyczącymi obcych osób (myślę o S.)
A Ty, Perf, jak zawsze - perfekcyjnie.

Już Ci nie będę tak słodził, bo się przyzwyczaisz. Musi być i cierpko. Raz napisałaś "Jego", a raz "jego". Chodzi mi o wielkość litery. xD

Zapomniałem o plusach i o tym, że w serwisie nie wychodzą mi akapity, przy dodawaniu wpisów i komentarzy.

I znów zapomniałem ^^

No wiesz, musisz mi wybaczyć. W końcu też jestem zakochany.

Och, muszę to poprawić :d

Fajnie by było jakby był wampirem ;P
A jak Ci miałam to opisać w SMSach?!

Dzięki za plusy ;*

Wiem, że jesteś xD

Ale fajnie się Was czyta zakochani, oczywiście każde w kimś innym ma się rozumieć...hehe ;)


Plusik za opis emocji i za to, że nic nie dzieje się przypadkiem ;)


Heh, dzięki ;>

Heh, Perf, musisz być niesamowitą osobą. Trzymam za was kciuki (to znaczy za Ciebie i tajemniczego Pana S.). Sama jestem już starą babą, ale nie przeżyłam czegoś tak niezwykłego:)


Mam nadzieję, że jednak wzajemność pokaże się we właściwym czasie.


Pozdrawiam:)



Ojejku, dziękuję ;*

Nie wiem, czy za dużo nie powiedziałem, pisząc S. Mam nadzieję, że Vaylet tego nie zobaczy ^^

Nie martw się. Ona przecież też była w teatrze i jest wtajemniczona ;)

No tak, gapa ze mnie ^^


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.