Światła Mroku  zobacz opis świata »

Dopis 1: Już poszedł – oznajmił...

 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


- Już poszedł – oznajmił Damian schodząc do szatni po schodkach. – Jakoś wcześnie zamknął dziś szkołę. Wcześniej, niż zwykle. No, ale to chyba dobrze, prawda?

- To zajebiście. Szykuje się nam wieczór pełen wrażeń! – zakrzyknął dziarsko Mateusz.

- Może mógłbyś być nieco dyskretniejszy? – zasugerowała Eliza. – Sowczuk w każdej chwili może wrócić.

Sowczuk był woźnym od wielu lat. Nikt nie pamiętał nawet od ilu. Niektórzy sugerowali, że pracował tu, odkąd szkołę otworzono, lecz było to nieracjonalne myślenie, gdyż szkoła miała już prawie dziewięćdziesiąt lat.

Sowczuk był szczerze znienawidzonym człowiekiem przez uczniowską brać. Nikt nie kwestionował jego zarządzeń, a trzeba tu powiedzieć, że miał więcej do powiedzenia od dyrektora szkoły, Pałczyńskiego, który był cichym i spokojnym człowiekiem oraz zupełnym przeciwieństwem Sowczuka, sprawującego w szkole drugą i chyba najważniejszą władzę. Niektórzy uważali, że Pałczyński jest dyrektorem tylko dlatego, ponieważ łączyło go pokrewieństwo z wójtem gminy, na terenie której znajdowało się gimnazjum.

- Wiecie co? Zgłodniałem. – stwierdził Grzesiek trzymając się za brzuch.

- Już, teraz? – zapytała Milena. – Myślałam, że kolację zjemy później, a musimy oszczędzać prowiant. Chyba będziemy zajadać nudy.

- Ja już chyba wolę nudy, niż noc pełną wrażeń. – oznajmiła Eliza. – Trochę się boję. – dodała, wyglądając przez małe okienko w szatni.

Powoli zapadał wieczór. Niebo przybrało złowrogo granatowy kolor, a po nim, niczym po wzburzonym oceanie przepływała jedyna samotna chmura, przemieszczając się w nieznane.

- Sowczuk idzie! – krzyknęła wystraszona Eliza. – Szybko, szybko! Uciekajmy stąd!

Pięć postaci przemknęło przez pogrążoną w ciemnościach szatnię, wbiegło szybko po schodach na parter i znalazło się na korytarzu.

- Gdzie idziemy? – zapytał Grzesiek.

- Chodźmy do łazienki. Jest najbliżej. – zaproponowała Milena i otworzyła drzwi do damskiej toalety, gestem zapraszając do środka. – Szybko!

Gdy cała piątka znalazła się w środku, podeszła do okna i z bezpiecznej odległości obserwowała woźnego.

Starszy mężczyzna szedł energicznym krokiem, przemierzając szybko szkolne boisko. Sowczuk wybrał krótszą drogę, by jak najszybciej znaleźć się w gmachu szkoły.

Coś w zamku strzyknęło, odbijając się echem od ścian. Sowczuk manipulował nieumiejętnie kluczem, chociaż od wielu lat kilka razy dziennie wykonywał tę samą czynność. Po chwili pchnął drewniane, masywne drzwi, wpuszczając nieco mdłego światła do środka. Woźny skierował się ku schodom do szatni, a następnie zbiegł po nich niemal ze sprawnością dwudziestolatka. Eliza, Damian, Grzesiek, Mateusz i Milena wypatrywali starca przez uchylone lekko na korytarz drzwi. Przez jakiś czas nie było nic słychać i cała piątka wyraźnie się zaniepokoiła, jednak już po chwili usłyszeli skrzeczący głos starca, przeklinającego soczyście młodzież i jej zachowanie. Niewiele czasu upłynęło, zanim Sowczuk znalazł się na szczycie schodów, niosąc w ręku plecak – własność Mileny, który zawierał w swoim wnętrzu cały ekwipunek, potrzebny do spędzenia nocy w szkole. Jedzenie, napoje, aparat cyfrowy, kamerę, telefony komórkowe, latarki. Wszystko to należało teraz do Sowczuka.

- Zabiorę mu to! – powiedział Mateusz prawie pchnął drzwi, jednak powstrzymała go Milena.

- To nie ma sensu! Nie możemy tego zrobić. Nikt nie może wiedzieć, że zostaliśmy w szkole, bo będziemy mieli przechlapane.

- Ale tam jest wszystko, co nam niezbędne. – oponował Mateusz.

- Nie! Spróbujemy odebrać to później. Teraz musimy czekać.

Sowczuk prężnie zmierzał korytarzem, jednak nagle się zatrzymał chwytając za kolano.

- Cholerne stawy! A wszystko przez te durne dzieciaki! – mruczał pod nosem i po chwili już kuśtykając podszedł do drzwi szkolnego magazynu. Jedną ręką wyjął odpowiedni klucz z kieszeni, włożył go do zamka, a następnie przekręcił i pchnął drzwi. Odstawił plecak Mileny i chwilę później zamykał drzwi do magazynu. Po dwóch minutach nie było już po nim śladu, jedynie echo jego kroków wciąż odbijało się od pustych ścian.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Dzięki, ks

Aha, to rozumiem, że jednak wszyscy to piszą, tak? ;]

PS . Jakimś cudem Internet chodzi i zdobyłam dostęp na 5 min.

* Damian[,]

* nawet[,] od ilu.

* tu POWIEDZIEĆ, że miał więcej do POWIEDZENIA

* Zgłodniałem[/.]

* Grzesiek[,]

* wrażeń[/.]

* się boję[/.]

* oceanie[,]

* najbliżej[/.]

* Mateusz[,] prawie

* niezbędne[/.]

* zatrzymał[,]

* po chwili[,]

* kuśtykając[,]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.