Nieudacznik  zobacz opis świata »

Dopis 6:Kalser , mimo usilnych starań , nie...

« poprzedni dopis
 
Kalser, mimo usilnych starań, nie potrafił znaleźć ani jednej rzeczy, w której Lenvar byłby dobry. Wychodził jednak z założenia, że "chcieć to móc", i był pewien, że jego podopieczny ma jednak ukryty talent, tylko brakuje mu pracowitości i samozaparcia, aby go wydobyć. Pamiętał, że kiedyś podzielił się swoimi spostrzeżeniami z samym zainteresowanym.

- Ukryty to bardzo dobre słowo, nie ma co! Jest tak ukryty, że nie wiadomo gdzie! - elf kipiał ze złości, pięści zacisnął z bezsilności i irytacji, a na twarz wystąpiły mu czerwone plamy.

- Szukaj w sobie - odrzekł po prostu mistrz i pozostawił swojego ucznia samego.

***

Lenvar także wspominał tamten dzień. Do dziś przedrzeźniał Kalsera w myślach. "Szukaj w sobie, szukaj w sobie... Jakby było czego szukać!"

Na razie jego największym problemem było pomyślne przejście rytuału. Kilka lat temu spotkał w pobliskim lesie wiedźmę. Teraz postanowił odnowić znajomość. Pamiętał drogę - w końcu chodził tamtędy wiele razy, kiedy był zły, albo kiedy potrzebował spokojnego miejsca, żeby zebrać myśli.

Po krótkim oczekiwaniu, w drzwiach chatki pojawiła się stara znajoma Lenvara. Na jego widok zachichotała i spłonęła rumieńcem.

- Co cię do mnie sprowadza, kotku? - zapytała z nadzieją, rzucając sugestywne spojrzenia.

- Nie dzisiaj, Weroniko. Potrzebny mi eliksir, jakiś artefakt, byle co, byle pomogło mi przejść rytuał.

- Wejdź - uśmiech wiedźmy zgasł w jednej chwili, a trzeba przyznać, że był wyjątkowo urokliwy. Ciepłe brązowe oczy bystro lustrowały półki umieszczone na ścianie. Lenvar z przyjemnością patrzył na odwróconą do niego tyłem czarownicę, której ciemne włosy kaskadami spadały na plecy. Chociaż wiedział, że Weronika swój wygląd zawdzięcza w dużej mierze czarom, nie obchodziło go to. Po prostu lubił na nią patrzyć. przynajmniej zawsze tak to sobie tłumaczył.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

* wiele razy[,] kiedy


patrz[e]ć

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.