Kraina Cieni  zobacz opis świata »

Dopis 27:Karczma była średniej wielkości , drewniana i...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Karczma była średniej wielkości, drewniana i ciemna. Nie było tam ani jednego okna, światło dawały tylko świece, które były przymocowane do głów małych ptaków, które nie miały upierzenia. Latające mięśnie. Ludwika zatkała nos i powoli zamknęła za sobą drzwi tym samym redukując promienie słoneczne. Wszędzie panowała cisza, drewniane stoliki były puste. Karczma wydawała się wyludniona. Wyludniona? Chyba wypotworzona… Dziewczyna powoli podeszła do baru, który znajdował się na środku izby. W butelkach, w których ludzcy kelnerzy trzymali napoje alkoholowe były oczy, mózgi, flaki i inne niezidentyfikowane wnętrzności.

- Podać coś? – zachrypiały głos dobiegł do wystraszonej dziewczyny. Po chwili zobaczyła właściciela. Zaczęła krzyczeć i machać przerażona dłońmi, które co chwilę przystawiała do ust. Stał przed nią człowiek. Dokładniej to tak jakby rozciąć człowieka z przodu, ‘przewrócić go na lewą stronę’ i zszyć na plecach. Dokładnie było widać płuca, serce, tętnice i żyły. Przez cały organizm pełzły glisty i robactwo. Kelner uśmiechnął się otworem gębowym, który nie posiadał warg.

- Niicc – Ludwika szepnęła i ruszyła w kierunku drzwi.

- Musisz coś zamówić, inaczej nie wyjdziesz stąd…

Ludwika jęknęła i zamknęła oczy. „Czarku! Potrzebuję cię!” – krzyknęła do swoich myśli rozpaczliwie. Poczuła, że zabandażowany bok zaczyna ją boleć.

- No chodźźźź – zawołał kelner wyciągając jednego tłustego robaka z nerki i wkładając do ust. Ludwika zrezygnowana podeszła do baru i spojrzała na butelki.

- Co podać?

- Maalibuuu – wyszeptała patrząc na swoje dłonie. Przyzwyczaiła się już do zapachu.

- Malibu? My mamy tylko soki… Podam pani pyszność zakładu… - ludzkie wnętrzności odwróciły się i zaczęły czegoś szukać. Dziewczyna z przerażeniem zobaczyła, że potwór do szklanki wykonanej ze skóry (ludzkiej?) wkłada gałki oczne, żywe robaki, kawałek zielonej mazi i jeszcze wnętrzności, które strasznie piszczały i śmierdziały. Ludwika odsunęła się i dyskretnie zwymiotowała. Na swoje buty.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.