Księżyc w mózgu, czyli   zobacz opis świata »

Dopis 19:Kasia vel Czuczu To jak , wszystko...

« poprzedni dopis
 

futago 5

Od: 26.06.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 4,


Kasia vel Czuczu



- To jak, wszystko jasne? - zapytałam, spoglądając na Krystiana i Justynę. Nie wyglądali na przekonanych do mojego planu.

- Zaraz, może powtórzmy to jeszcze raz - zaczął chłopak - chcesz wejść temu kolesiowi do mieszkania, powołać się na jakiś mandat i zażądać konfiskaty... psa? - Tu wykrzywił usta w grymasie, mówiącym "kiedy-zwariowałaś-i-zapomniałaś-oznajmić-o-tym-światu?". Przywykłam do tego typu min, często się z nimi spotykałam. Poprawiłam opadająca mi na oczy grzywkę i spojrzałam mu prosto w oczy.

- Mniej więcej tak. Oczywiście, o ile gościu nie okaże się prawnikiem, policjantem czy innym ciężkim e n t e l i g e n t e m. - Stwierdziłam spokojnie, akcentując ostatnie słowo. Bo chyba nikt pospolicie inteligentny nie dałby się nabrać na moją sztuczkę. Liczyłam na szczęście, na to, że spotkam kolejnego przytępego, szarego obywatela, który ma psa tylko dlatego, że wszyscy inni je mają - Poza tym, gdyby coś się nie udało, będzie można spróbować waszej poprzedniej metody. - Tu przypomniałam sobie Justynę stojącą na barkach młodziaka i uśmiechnęłam się nieco ironicznie.



Wymienili między sobą niepewne spojrzenia. No tak, mogłam się spodziewać, że ot tak nie przyjmą mojej pomocy. W końcu kto zaufałby nieznajomej, ciemnowłosej dziewczynie, która pojawia się nie wiadomo skąd, mając ze sobą jedynie ciężką torbę i trochę przybrudzoną kurtkę? O swoim zachowaniu już nawet nie wspomnę... Tak, ich wahanie było jak najbardziej uzasadnione.

Decyzję podjęli jednak szybciej, niż się tego spodziewałam.

- Dobra, spróbujemy. - Powiedziała dziewczyna, mierząc mnie wzrokiem. - Ale zapomnieliśmy o najważniejszym. Co zrobimy po tym, jak już wyprowadzisz psa?

- No, jak to "co zrobimy"? Spierdolimy. - Oświadczyłam, zdejmując kurtkę. Miałam pod nią ładny, czarny żakiet. Wyjęłam spinkę do włosów i upięłam je w luźny kok. Następnie otworzyłam torbę i wygrzebałam z niej plik papierów. Pozaginały się trochę na rogach, ale to nic. Tamci patrzyli się na mnie bez słowa. Wydawali się zaskoczeni.

- No co? - rzuciłam w ich kierunku - Wyglądam jakoś... Dziwnie jak na urzędniczkę?

- Dlaczego zdjęłaś kurtkę? - rzucił Krystian, obserwując moje przygotowania.

- A widziałeś kiedyś urzędniczkę w brudnej kurtce? - odparłam z uśmiechem. Kończyłam porządkować plik dokumentów - Poza tym, zawsze mogę mu powiedzieć, że zaparkowałam gdzieś niedaleko, wyjdę na taką... Bardziej kompetentną. No, jestem gotowa. To idę! - Posłałam im uśmiech i, wyprostowana, ruszyłam w kierunku bramy strzeżonego osiedla.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Ale jaja:) Rozwija się to coraz zabawniej.


Podoba mi się, w jaki sposób "wkręciłaś się" w opowiadanie:) Od razu działania Krystiana i Justyny nabrały rozpędu. Za to plus.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.