Księżyc w mózgu, czyli   zobacz opis świata »

Dopis 22:Kasia vel . Czuczu Uspokoiłam nerwy...

« poprzedni dopis
 

futago 5

Od: 26.06.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 4,


Kasia vel. Czuczu



Uspokoiłam nerwy, stłumiłam w sobie ochotę do śmiechu i zapukałam do drzwi. Już po chwili usłyszałam szczęk zamka i w wąskiej szparze pojawiła się połowa twarzy jakiegoś mężczyzny. Ulżyło mi – nie wyglądał na specjalnie inteligentnego.

- Słucham? – zapytał niskim, sennym głosem. Musiałam go obudzić.

- Witam, nazywam się Katarzyna Krystyna, organ śledczy ZBK. Czy posiada pan psa rasy labrador? – trajkotałam nosowym, urzędniczym głosem, raz po raz „sprawdzając dane” w przyniesionym przez siebie pliku papierów.

- Yyy... Tak mam, ale o co... Co to jest Zet – Be... Coś tam? – zapytał mężczyzna, pocierając dłonią oczy. Nadal był półprzytomny. Punkt dla mnie.

- Związek Bezpiecznych Kolei. Otrzymaliśmy doniesienie, że pies rasy Labrador zaatakował w dniu wczorajszym, na tutejszej stacji, jednego z naszych klientów. Zgodnie z relacjami świadków oraz indywidualnie przeprowadzonym dochodzeniem, ten właśnie pies znajduje się w pana mieszkaniu. Czy mogłabym go zobaczyć, aby potwierdzić słuszność naszych badań? – zapytałam, zbliżając się nieco do drzwi. Mężczyzna natomiast cofnął się nieznacznie.

- A... Tak, może pani, tylko go tutaj... Azor! Azor, chodź tu! – ryknął zachrypniętym głosem, odwracając się od drzwi wejściowych. Wyglądał na zagubionego, rozglądał się bezradnie dookoła. Burknął pod nosem coś w stylu „Yyy, tego... Za chwilkę ja go tu...” i zniknął w jednym z pokoi. Po chwili wrócił, ciągnąc za sobą na smyczy biedne, szamoczące się stworzenie. Powoli się rozbudzał, musiałam się spieszyć, aby utrzymać swoją przewagę.

- Oto on. – Zwrócił się do mnie, pokazując na jasną kulę sierści u swoich nóg. Psiak patrzył na mnie błagalnie, aż serce się od tego krajało. Przykucnęłam i przyjrzałam mu się z chłodnym profesjonalizmem. Zajrzałam pod uszy, przeczesałam sierść, spojrzałam w ślepia i w zęby...

- Obawiam się, że pański pies jest tym, którego szukamy – powiedziałam niedbale, wstając z kucek. - Dokładnie zgadza się z opisem świadków i ma unikalny wzór małżowiny usznej. Obawiam się, że będę musiała go zabrać do siedziby naszego biura na kilkudniowe badanie. Dlatego prosiłabym pana teraz o...

- Co? Jakie badania? Gdzie? – przerwał mi mężczyzna, wytrzeszczając oczy. Cholerka, jeszcze trochę a całkiem się rozbudzi.

- Musimy mieć pewność, że to pański pies dokonał tych szkód. Dlatego musimy przeprowadzić testy na jego agresywność oraz pobrać próbki do badań.

- Ale...

- Oczywiście, może się pan nie zgodzić na oddanie psa. Ale wówczas prawdopodobnie pozwiemy pana o utrudnianie śledztwa organom ścigania, a sprawa tej wagi od razu trafiłaby do sądu grodzkiego. – wypaliłam, nie pozwalając mojemu rozmówcy dojść do głosu.

- Ach... Jeżeli tak... – Mój rozmówca tracił pewność siebie, ale nadal nie był przekonany.

- Proszę się nie martwić, pana pies będzie w dobrych rękach. W razie wątpliwości proszę dzwonić pod ten numer. – Tu podałam mu kartkę z wypisanym na niej, wymyślonym numerem telefonu. – Może pan również osobiście nadzorować nasze badania, przyjeżdżając do naszej siedziby. – Wyciągnęłam rękę po linkę, którą mężczyzna trzymał w dłoni.

- No... Dobrze, a jaki to adres? – zapytał, podając mi smycz.

- Ulica lipna 67, drugie piętro – odparłam z uśmiechem. – W razie problemów, proszę powoływać się na moje nazwisko. Do widzenia panu. – Ukłoniłam się i powolnym, dostojnym krokiem pani z urzędu ruszyłam w kierunku schodów. Pies podążył za mną, niemrawo merdając ogonem.



Po opuszczeniu budynku zaczęłam biec w kierunku Krystiana i Justyny. W pośpiechu podałam oniemiałej dziewczynie smycz i zarzuciłam na siebie kurtkę.

- Co tak stoicie? – rzuciłam w kierunku zaskoczonej pary. – Uciekajcie, ale już! Ten gość może w każdej chwili zadzwonić pod numer i...

Nie zdążyłam dokończyć, kiedy dobiegł nas wrzask wściekłości. Dochodził z okna na drugim piętrze, na rogu. Chyba facet się całkowicie rozbudził i zdał sobie sprawę, że ktoś go wykiwał. Zaklęłam szpetnie pod nosem.

- Uciekać, jazda! – Krzyknęłam do, nadal oniemiałej, Justyny. – Chcesz, żeby psiak znowu do niego trafił?

Ten argument podziałał jak wiadro zimnej wody. Dziewczyna podskoczyła, pisnęła „dziękuję”, po czym odwróciła się i pobiegła w kierunku, z którego przyszliśmy. Pies podążył za nią, radośnie merdając ogonem. Ja również ruszyłam przed siebie, rozbijając po drodze śnieg. Nigdy nie biegałam za szybko, ale perspektywa potencjalnego spotkania z policją dodała mi skrzydeł. Przez jakiś czas gnałam ile sił w nogach, dopóki nie stwierdziłam, że jestem już dosyć daleko od felernego budynku. Nieco zwolniłam, ale dla pewności spojrzałam za siebie jeszcze raz.

Wtedy poczułam, że w coś walnęłam.

Usłyszałam ciche stęknięcie i, zaskoczona, spojrzałam na osobę, która wydała ten dźwięk. Zobaczyłam chłopaka, zgiętego wpół, trzymającego się za bok. Miał ciemne włosy, zarost i przyzwoitą budowę. Pomimo mrozu czułam od niego zapach piwa, papierosów i jakichś ładnych, męskich perfum. Spojrzał na mnie z wyrzutem. Był przystojny, nawet z tym dziwnym grymasem zaskoczenia, bólu i nienawiści na swojej twarzy.

Napięcie sprzed godziny całkowicie ze mnie opadło i już nie mogłam się powstrzymać.

Zaczęłam się zwijać ze śmiechu.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Przytoczę najgenialniejszy cytat z tego fragmentu:"Miał ciemne włosy, zarost i przyzwoitą budowę. Pomimo mrozu czułam od niego zapach piwa, papierosów i jakichś ładnych, męskich perfum. Spojrzał na mnie z wyrzutem. Był przystojny, nawet z tym dziwnym grymasem zaskoczenia, bólu i nienawiści na swojej twarzy."


hehehehehe;D chyba nie musze dodawać, że moje uczucie zajebistości rozpierdziela mnie teraz od środka;D Ktos tu mile połechtał moje ego;D


Hej milaśka koleżanko, może chcesz połączyc siły i napisac ze mna wspólnie na gadu dialog między mną a tobą?;> Coś czuję, że się będziemy razem dobrze bawić;)


A tak w ogole, co by nie być gołosłownym, masz ode plusiory za to, że mnie tak zajebiście opisałas (chyba sam bym siebie tak zajebiscie nie opisał) i za genialne rozwiązanie z psem, Hehehe to sie usmiałem;D


Pozdro od MagicMana i daj znać czy chcesz razem pisać;) Może byc Żółtą Pocztą Piszmy;>


* [z]apytał

* [t]rajkotałam

* Coś[ ]tam

* [z]apytał

* szukamy[/.] - [p]owiedziałam

* [p]rzerwał

* d[o] sądu

* [T]u

* telefonu[.]

* [W]yciągnęłam

* piętro[/.] - [o]dparłam

* [r]zuciłam

* pary[.]

* [k]rzyknęłam

* Justyny[.]

Dzięki za Korektę... Heh, jak zawsze błędziory^^


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.