- Kasy ci nie dam, tylko samochód - rzekł tajemniczo Tom. - Sprzątnąłem sprzed bloku nowiutkie BMW jakieś dwa tygodnie temu.
- Nie ważne czy kradziony, ważne, że dostanę - przerwał wypowiedź przyjaciela. - Daj kluczyki...
- Kluczyki? - zaśmiał się Tom. - Nie mam kluczyków, musisz się włamać, autko stoi pod moim garażem na Bielskiej.
- Zwariowałeś? Nie potrafię się włamywać, nie wygłupiaj się! - wykrzyknął wyraźnie zdenerwowany.
- Umiesz, umiesz...
Wtedy wagon zatrzymał się na pierwszej stacji, a Tom wysiadł. Zostawił Johna samego i bezradnego. Musiał zrobić to, czego nigdy nie próbował, ale dla syna zrobi wszystko. Podniósł się i podszedł do stojącej naprzeciw staruszki.
- Czego chcesz młodzieńcze? - spytała przestraszona babcia.
- Nic, nic... - zawahał się. - Niech pani usiądzie na moim miejscu.
- Dziękuję, ale z ciebie dżentelmen. Takich to ze świecą szukać - pochwalała.
Trudno opisać to, co wówczas czuł John. Serce biło mu mocniej, czoło i ręce pociły się mu w okamgnieniu. Znowu musiał popełnić przestępstwo. Chwilę później ponownie się zatrzymano na stacji, tym razem musiał już wyjść. Starsza kobieta również wysiadała, co znacznie ułatwiało mu kradzież. W odpowiednim momencie rzucił się na nią i zwinnym ruchem wyrwał torebkę.
- Łapać go! - zawołała babcia.
- Nie ważne czy kradziony, ważne, że dostanę - przerwał wypowiedź przyjaciela. - Daj kluczyki...
- Kluczyki? - zaśmiał się Tom. - Nie mam kluczyków, musisz się włamać, autko stoi pod moim garażem na Bielskiej.
- Zwariowałeś? Nie potrafię się włamywać, nie wygłupiaj się! - wykrzyknął wyraźnie zdenerwowany.
- Umiesz, umiesz...
Wtedy wagon zatrzymał się na pierwszej stacji, a Tom wysiadł. Zostawił Johna samego i bezradnego. Musiał zrobić to, czego nigdy nie próbował, ale dla syna zrobi wszystko. Podniósł się i podszedł do stojącej naprzeciw staruszki.
- Czego chcesz młodzieńcze? - spytała przestraszona babcia.
- Nic, nic... - zawahał się. - Niech pani usiądzie na moim miejscu.
- Dziękuję, ale z ciebie dżentelmen. Takich to ze świecą szukać - pochwalała.
Trudno opisać to, co wówczas czuł John. Serce biło mu mocniej, czoło i ręce pociły się mu w okamgnieniu. Znowu musiał popełnić przestępstwo. Chwilę później ponownie się zatrzymano na stacji, tym razem musiał już wyjść. Starsza kobieta również wysiadała, co znacznie ułatwiało mu kradzież. W odpowiednim momencie rzucił się na nią i zwinnym ruchem wyrwał torebkę.
- Łapać go! - zawołała babcia.


