Księżyc w mózgu, czyli   zobacz opis świata »

Dopis 16:Katarzyna Film okazał się...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Katarzyna



Film okazał się misz-maszem śmiesznych i mniej śmiesznych wydarzeń. Nie potrafiłam jednak się wyluzować i chichotać non-stop, jak moja kuzynka. W kieszeni ciążył mi mandat oraz konieczność naprawy mojego samochodu. Mogłabym, owszem, spróbować sama go naprawić. Nie skończyłoby się to jednak zbyt dobrze. Nigdy nie byłam dobra w sprawach technicznych i zamiast wyleczyć zaszkodziłabym jeszcze bardziej. Mogłabym również poprosić o pomoc któregoś z moich kumpli, ale oni raczej też nie potrafiliby rozpracować mojego zabytku. Dlatego jedynym wyjściem było skorzystanie z profesjonalnego warsztatu. Tylko gdzie, cholera, w niedzielę wieczór znajdę warsztat samochodowy? Każdy szanujący się właściciel jakiejkolwiek firmy wolał spędzać weekendy w towarzystwie rodziny lub telewizora. Szkoda, że pech nie robił sobie wtedy wolnego.

- Kasia, wyluzuj - powiedziała Ola, widząc moje przygnębienie.



Po seansie kuzynka zaproponowała, że pójdziemy do małego baru w pobliżu kina. Byłam w fatalnym nastroju i Ola stwierdziła, że zimne piwko dobrze mi zrobi. Przypadkowo byłyśmy świadkami niezwykłej sceny. Jakiś chłopak szedł z dziewczyną, prawdopodobnie byli parą. Za nimi szli gliniarze; ci sami, którzy wlepili mi mandat. Grubasek spojrzał na nas przelotnie. Z trudem się powstrzymałam, żeby nie pokazać mu języka. W tym samym momencie parka zaczęła się kłócić, ona wyszarpnęła się z jego objęć. Pobiegła, koleś za nią, za nim gliniarze. Dziewczyna, nie zważając na czerwone światło, chciała przebiec na drugą stronę ulicy. Jej chłopak zawołał ją: "Samanta". Swoją drogą miała ładne imię, takie oryginalne. Nastolatka stanęła w bezruchu. Z naprzeciwka nadjeżdżała ciężarówka. Przeklęłam cicho, poganiajac w myślach tego idiotę, który z nią był. Teraz miał szansę się wykazać i wyrwać ją śmierci. Chłopak na szczęście wykazał się zdrowym rozsądkiem i mocnym szarpnięciem popchnął Samantę ku sobie. Ciężarówka przejechała obok nich. Odetchnęłam z ulgą.

- Ale akcja - wyszeptałam do Oli.

- Jak w komedii romantycznej - powiedziała, uśmiechając się.

Po chwili chłopak wstał i skręcił w uliczkę, gdzie mieszkała Majka, moja kumpela z klasy. Jedną z tych, gdzie wieczorami podobno lepiej nie chadzać. Gliniarze ruszyli za nim, ale po chwili wycofali się w kierunku radiowozu.

- Albo filmie gangsterskim - zaśmiałam się.

Poczekałyśmy, aż na przejściu dla pieszych pojawiło się zielone światło i podeszłyśmy do wciąż siedzącej na chodniku dziewczyny. Była w szoku. Na policzkach miała ślady łez, a ubranie lekko poprzecierane. Uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.

- Cześć. Nic ci się nie stało?

Pokiwała przecząco głową.

- Masz fajnego chłopaka. Uratował ci życie. Też bym chciała coś takiego przeżyć... - zaczęła swoją paplaninę Olka.

- Uwierz, że nie chciałabyś - przerwała jej słowotok Samanta.

- Jak masz ochotę, możesz pójść z nami do tego baru - uśmiechnęłam się. - Po takim skoku andrenaliny przyda ci się coś na wyluzowanie.

- Nie, dzięki - powiedziała niepewnie. - Miałam ciężki dzień...

- Nie tylko ty - odparłam ciszej. - Właśnie dlatego taki wypad uważam za dobry pomysł.

- W sumie... Czemu nie? - nareszcie na jej twarzy pojawił się cień uśmiechu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Zacząłem wyrywkami ale widzę, że to opowiadanie naprawdę świetnie się rozwija. Jak wy to robicie, że te wszystkie histori tak się zazębiają? Poczucie humoru na medal. Sam miałem do czynienia parę razy z policją i różnie się zachowwali, ale żrzadko nie bolała mnie kieszeń po takm spotkaniu.


Dzięki :)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.