ELIKSIR MŁODOŚCI  zobacz opis świata »

Dopis 6:Kawa uznał...

« poprzedni dopis
 

gebilis 64

Od: 25.08.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 276,


Kawa uznał, że jedna noc spędzona przy komputerze nie uczyni wyłomu w jego wyobraźni i dlatego zdecydował pozostać w biurze tak długo jak to okaże się konieczne.
Wjeżdżając na parking kątem oka zauważył , że pod drzwiami biurowca doszło do przepychanki. John podszedł do drzwi i spojrzał przelotnie na sprawce zamieszania. Młody dresiarz próbował coś wytłumaczyć ochroniarzowi, który jednak stał spokojnie z rękoma założonymi na piersi i przecząco kręcił głową.
- Ty ziom, kur***! Chu*** zajebany! Mów, ku***, gdzie ta, ku***, wyru*** Agencja, kur***, jest! Pokazuj mi, kur***! – Kawa spojrzał z niesmakiem na młodzieńca i powoli przeniósł wzrok na ochroniarza.
- A ten po co tu?
Mężczyzna uśmiechnął się leniwie do Kawy.
- Zapomniał o dobrych manierach. – Opuścił ręce wzdłuż ciała, jednak John wiedział, że to tylko przygotowanie. Nim zdołał mrugnąć już dresiarz leżał bezwładnie u jego stóp. Ochroniarz cofnął się o krok i wolno pomasował czoło.
- Proszę – otworzył szeroko oszklone drzwi wpuszczając Kawę do wnętrza budynku – Zajmę się nim – niedbale wskazał leżącego.
Jonh minął drzwi i wolno zaczął wchodzić po schodach. Zwykle podczas wizyty w biurze nie korzystał z windy by móc pobudzić do działania mięśnie zastałe podczas jazdy samochodem. Dlatego wspinanie po schodach dało mu tą odrobinę satysfakcji, którą próbował mu odebrać dresiarz. „Po co on tu się kręcił?” pomyślał, jednak uroczy uśmiech pani Zosi odwrócił jego uwagę od tego problemu.
- Pani Zosieńko – jak co dzień ucałował dłoń sekretarki. – Oddaję się w pani ręce, podobno mam tu coś przeczytać. – Stanął naprzeciw biurka w wyczekującej postawie.
- Tak, akta już położyłam na biurku, może je pan spokojnie przejrzeć. Dopilnuję by nikt panu nie przeszkadzał. – Uśmiech sekretarki rekompensował wszelkie niedogodności. Pocałował jeszcze raz dłoń pani Zosi i wycofał się do pokoju obok. Na biurku spostrzegł akta. Ach, więc to to…
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Jest późno... więc może pora jest odpowiedzialna za pytania, które wręcz cisną się na usta... Może w innym kontekście sama wydziergałabym odpowiedź... któż wie...

Pytania brzmią:
1) co sprawiło, iż Kawa spojrzał z niesmakiem na młodzieńca? Może chłopiec był cały ubabrany pieprzem, którego tamten nie znosił? Albo wcześniej Kawa ugryzł konfidenta, stwierdzając iż mieszanka jego krwi i potu jest zdecydowanie niesmaczna? A może młodzian dzierżył w dłoni (o zgrozo) mleko kondensowane w proszku? (każdy wie, jak działa ono na dobrą, mocną kawę)

2) dlaczego pan ochroniarz przewrócił młodzieńca, który przecież nic mu nie zrobił? Czy to była forma rubasznej zabawy? Może niebanalny wyraz agresji pracownika agencji? Czy młodzieniec po tym zdarzeniu również przewrócił i pana ochroniarza?

3) czego chciał młodzieniec i po co tak pilnie potrzebował znaleźć lokalizację agencji? Może zamierzał przekazać któremuś z pracowników, iż jego żona właśnie powiła bliźnięta? Albo był synem dyrektora placówki, z którym zamierzał się spotkać? Może chciał złożyć podanie o pracę?

4) kim jest Bob Fareel? Czy jest on identycznością z młodzianem powalonym przez ochroniarza?

Branoc. Smacznych snów!

Na wszystkie pytania odpowiedź : nie.
Ochroniarzowi i Kawie nie podobało się słownictwo i zachowanie młodziana to raz, po drugie: to dziecko wystapi dalej - w akcji doniesienia, odbioru bardzo ważnej rzeczy i po trzecie Bob to senator więc wiek młodzieńczy ma za sobą.
Mam nadzieję, że wyjaśniłam :)
ostatecznie akcja ma być szpiegowska podlana nutka romantyzmu - mocniejsze akcenty w moim mniemaniu są tu całkowicie na miejscu.

gebi + 100 do cierpliwości ;p

Nadal jednak zagadkowy dla mnie jest akt przewrócenia młodzieńca. Czy tak łatwo umiał on zmanipulować swą przemową ochroniarza, by wywołać w nim niesmak tak wielki, iż przyjął go jako cios fizyczny? Ciekawa, zajmująca wręcz sprawa...

Btw. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń!

Ja tam cierpliwa jestem :)
Co do młodzieńca - niektórych dresy wkurzają za sam fakt istnienia - jednak to można dalej opisać, nie trzeba tak wszystko zaraz tłumaczyć: bo jaki byłby sens pisania dalszych części?
Ta scena to tylko sygnał, że dalej też będzie coś się działo, ale to już bardziej zależy od LOVE jaką drogą podąży, ja tu tylko piszę :)

Rzecz jest o obronności kraju, afera szpiegowska, a wy żarty sobie stroicie?

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.