Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 108: Kelia jęknęła cicho i skuliła bardziej...

« poprzedni dopis
 
***

Kelia jęknęła cicho i skuliła bardziej, była wyczerpana, jak za każdym razem, gdy użyła za dużo swojej mocy. Zirytował się, tkwił w jednym miejscu wystarczająco długo. Chciał działać, iść, biec, a musiał czekać na nią. Świat bardzo się zmienił, od kiedy dostał się w ta niewolę, w którą popadł z własnej woli. Teraz świat podobał mu się o wiele bardziej. Można było dużo osiągnąć w tym chaosie. Szczególnie, gdy pozbędzie się tych cholernych wysłanników obu stron. Spojrzał pogardliwie na dziewczynę, zaczynała dochodzić do siebie. Zaczął sprawdzać swoją broń, kochał ten miecz. Dużo za niego dał, zarówno krwi jak i złota. Potem musiał zabić jego twórcę. Chciał sprawdzić, czy falchion jest tak dobry, jak się wydaje. Był. Lekko zakrzywiony, smukły, wygodny. Idealnie wyważony. Wspaniały. Ktoś niedoświadczony mógłby sam się nim zabić, ale Peren od dziecka nosił w dłoniach coś śmiercionośnego. Noże do rzucania zrobił sobie sam. Sam też dorwał kiedyś i zabił smoka, a z jego łusek zrobił zbroję. Lekką, ale doskonała. Przeciągnął się, nie był szczególnie wysoki ani umięśniony. Jednak drzemała w nim siła, która często była zgubą wrogów. I to, że nigdy nie grał uczciwie. Nie uznawał żadnych zasad poza jedną: przeżyj. Kelia mu się przyglądała, wiedziała już, czemu jej siostra dała mu ratunek. Był piękny, a one kochały piękno. Idealna twarz, wspaniałe ruchy, jakby był kotem, jakby każdy gest był zaplanowany. Śmiercionośna istota, nie zła, raczej zimna. Obojętna na wszystko oprócz siebie. Kelia się bała, wypuściła z więzienia kogoś, kto powinien w nim zostać na wieki. Zimny, arogancki, silny. Trzy słowa, którymi mogła określić całą jego istotę. Wstała i zadrżała gdy do niej podszedł. Jego dłoń zacisnęła się na jej szyi, nie dusił, ale jego oczy mówiły, że może.

- Jak tylko spełnię to, co muszę zabije cię. A teraz prowadź, bo nie chcę marnować czasu. Zmarnowałem go dosyć.

Zaczęła wracać do obozu, mając nadzieje, że Neriana tam nie ma, że odszedł. Bała się konfrontacji tych dwóch mężczyzn. Nie słyszała jego kroków za sobą, poruszał się tak cicho jak ona. Przeraziło ją to, bardziej niż ręka na gardle. Nie czuła go. Uświadomiła sobie z lekkim przerażeniem, że lata w więzieniu dały mu to, że stał się niewidzialny dla innych oczu, niż ziemskie.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*skuliła [się] bardziej

*doskonał[ą]

*muszę[,] zabij[ę] cię

*nadziej[ę]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.