Wszystko można kupić  zobacz opis świata »

Dopis 8:Kiedy wszedł do kawiarni , w której się...

« poprzedni dopis
 

marian_109 26

Od: 03.09.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 200,


Kiedy wszedł do kawiarni, w której się umówili od razu ją rozpoznał. Ubrana na czarno, siedząca przy oknie zamyślona kobieta.

- Przepraszam, pani Ewa Kawka? - zapytał Krzysztof, mimo pewności, że to ona.

- Tak.

- Bardzo mi miło, że się zgodziła pani ze mną spotkać. Krzysztof Rywański.

Zamówili kawę. Krzysztof czuł się bardzo niezręcznie. Przecież ona niedawno straciła męża. A z drugiej strony chciał jej zadać tyle pytań, bardzo trudnych pytań, które ciężko będą mu się przeciskały przez gardło. Miał szczęście. Ona zaczęła rozmowę.

- Wiem dlaczego chciał się pan ze mną spotkać.

- Słucham? - Krzysztof zmieszał się.

- Ma pan rodzinę? - kobieta ciągnęła dalej.

- Tak, żonę i dwuletnią córeczkę.

- A pieniądze? - bez ogródek pytała kobieta.

- Przepraszam, ale nie wiem do czego pani zmierza. O co pani chodzi? - Krzysztof trochę się zdenerwował. Nie tak wyobrażał sobie tą rozmowę.

- Niech pan posłucha. Założę się, że spotkał się pan ze mną, żeby zadać mi to najważniejsze pytanie. Czy warto zdobyć się na to, aby zdobyć serce nielegalnie. Czy mylę się?

Krzysztofa zamurowało. Tak, o to chciał spytać, ale nie w tak bezpośredni sposób. Zaczął się jąkać.

- W sumie... to ma pani rację, tyle że... - nie zdążył dokończyć myśli.

- Więc tego nie przedłużajmy. Ja panu na to pytanie odpowiem. Warto. My spóźniliśmy się z tą decyzją i Witold nie żyje. On miał skrupuły, że to niemoralne, karalne. A dla mnie liczyło się tylko jedno. Jego życie i to, aby był przy mnie - na chwillę przerwała, aby otrzeć łzy.

- Kiedy już zaczął się łamać, że może jednak warto zaryzykować było już za późno. Zmarł. A ja nigdy sobie nie wybaczę, że pozwoliłam mu tak długo zwlekać z tym. Panie Krzysztofie, jeśli nie dla siebie niech pan się na to zdecyduje dla swojej rodziny. Chyba pan nie chce, aby pana córka dorastała bez ojca. Niestety nie mam żadnych namiarów na ludzi oferujących organy, ponieważ nie doszliśmy jeszcze do tego etapu. Wiem, że jeśli pan będzie chciał, to znajdzie ich. Zostawię panu swój numer telefonu, gdyby jeszcze chciał pan porozmawiać lub pańska żona. A teraz proszę mi wybaczyć, muszę już iść. Do widzenia - skinęła tylko głową na pożegnanie i wyszła.

Krzysztof miał wielki mętlik w głowie. Myśli nie dawały mu spokoju. Dostał niemal moralne przyzwolenie na popełnienie zbrodni. Inaczej tego nazwać nie można. Szybko zapłacił rachunek i pojechał do domu. Chciał o wszystkim opowiedzieć żonie, poznać jej zdanie na ten temat.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

*rodzinę? - [K]obieta

*A pieniądze[?] - [B]ez ogródek

*[itp.] - w opowiadaniu nie używa się skrótów

*mnie[.] - [N]a chwil[/l]ę

*Do widzenia[.] - [S]kinęła


Trochę się z Tobą nie zgodzę. Jak masz zdanie, czyli czyjąś wypowiedź to po myslniku nie dajesz z dużej litery. Np. poprawiłaś mi: - Ma pan rodzinę? - kobieta ciągnęła dalej. I według Ciebie kobieta powinna być z dużej, a mnie się wydaje, że z małej. Ale może niech ktoś mądrzejszy rozstrzygnie ten spór.

A to jest spór?



Ja się nie spieram - to Twój dopis. Wydaje mi się, że można i tak i tak. Jeśli jednak bardzo Ci zależy na rozstrzygnięciu, to zapytaj Hagath.

Hagath wtrąci się bez pytania :) Z małej piszemy, gdy orzeczenie po myślniku odnosi się bezpośrednio do mówienia bądź słuchania (powiedział, krzyknął, usłyszał). Jak dalej jest napisane coś innego, np. co bohater zrobił po wypowiedzi, to z dużej, a wypowiedź kończymy kropką. W przytoczonym przez Marian przykładzie w gruncie rzeczy może być i tak i tak, gdyż "ciągnęła" można uznać za substytut "powiedziała", ale równie dobrze może być z wielkiej, bo na nowe zdanie też się nadaje. Ja bym to napisała z wielkiej, ale tylko dlatego, że mi to "ładniej wygląda".

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.