Błędy uczą  zobacz opis świata »

Dopis 1:Kolejny tydzień stycznia , kolejny dzień...

 
Kolejny tydzień stycznia, kolejny dzień tygodnia, jeden z siedmiu podobnych do siebie. Wszystko kręciło się w kółko. Moje życie kręciło się w kółko. Może to dlatego, że nie potrafię go zmienić? Nie próbowałam? Ależ owszem, próbowałam. Ile razy zastanawiałam się, co mam zrobić. Byłam nawet o krok do napisania do jakiejś dziewczyńskiej gazety, w końcu stwierdziłam jednak, że raczej nie w mej naturze leży dobrowolne wykładanie na publiczny osąd własnych uczuć, które, tak się składa, są moją prywatną sprawą.

Co przykre, nie bardzo miałam się też do kogo zwrócić. Mama? Śmieszne. Ojczym? Nigdy, chyba musieliby mnie torturować. Przyjaciółka? Przyjaciółka, właśnie, powinna być od tego, żeby móc jej się zwierzyć o każdej porze dnia i nocy, powinna doradzić i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Tymczasem zachowanie Milki bardzo odbiega od ideału – powiedziała to raz, ale stanowczo: „Aga, nie smęć, weź się w garść, nie masz szans, więc zapomnij i zrób coś pożytecznego, możesz zacząć od zbierania ze mną funduszy na rozbudowę stołówki w domu dziecka”. Jej zdaniem byłam samolubna i bezduszna myśląc tylko o sobie i wyolbrzymiając problemy, które już dawno powinnam sama unicestwić.

Może rzeczywiście byłam samolubna i bezduszna, ale nie podzielałam jej zdania. Jedynymi problemami Milki były problemy innych. Ja miałam jeszcze swoje.

- Wyrzuć to idiotyczne zdjęcie – syknęła mi prosto w ucho moja kochana przyjaciółka, kiedy otworzyłam portfel, żeby zapłacić za wybrany przed chwilą komplet bielizny, jak zachwalała sprzedawczyni, w kolorze kawy z mlekiem. Wyjęłam banknot i czekając na resztę, wpatrzyłam się w fotkę chłopaka za folijką w moim portfelu. Zielonooki. – Po co ci? Daj sobie spokój! Do cholery, on będzie księdzem!

Odebrałam resztę, spokojnym ruchem wsunęłam ją do portfela, który następnie wrzuciłam do torby razem z majtkami i stanikiem. Powiedziałam grzecznie „dziękuję” i „do widzenia” i nie oglądając się na Milkę, wymaszerowałam ze sklepu.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Podoba mi się pomysł na opo, na początku myślałam, że wyjdzie banalnie i płaczliwie, ale okazało się, że na całe szczęście tak się nie stało.;) Mam jednak nadzieję, że teraz nie okaże się, iż Michał od dawna był zakochany po uszy w bohaterce, ale nie wiedział, kogo wybrać, czy ją, czy Boga, bo to byłoby zbyt banalne...;p Ale to, oczywiście zależy od piszących... Do których być może dołączę:) Plusiki;)

daję dalszą część ;-]]

Masz bardzo ładny styl pisania, taki typowo do obyczajówek :). W tej chwili wypowiadam się biorąc pod uwagę nie tylko ten dopisek i to opowiadanie ale ogółem wszystkie twoje wpisy, które dotąd rzuciły mi się w oko. Sam pomysł na opowiadanie wydaje mi się ciekawy. Przy najbliższej okazji dorzucę plusa, bo chwilowo nie mam. Pozdrawiam :).

Obiecany plusik :).

W opisie świata:

praco[c]holiczką



W dopisie:

zrób co[ś]



"syknęła moja kochana przyjaciółka prosto mi w ucho" - szyk: "syknęła mi prosto w ucho moja kochana przyjaciółka"



Po [co] ci?




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.