Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 97: Kończyli pić kawę , gdy do...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Kończyli pić kawę, gdy do kuchni weszła Bożenka.

- Dlaczego mnie nie obudziliście? – spytała – wiecie, która jest godzina?

Oboje spojrzeli na siebie, potem na Bożenkę i znowu na siebie.

- Co was tak śmieszy? – spytała ponownie, gdy oboje roześmiali się w głos.

- Zachowujesz się zupełnie jak pani domu siostrzyczko – powiedział Krzysztof powstrzymując śmiech.

- Już zapomnieliście, że dziś wigilia? – udawała, że nie słyszała stwierdzenia.

- Nie zapomnieliśmy – wtrącił się Stanisław – mieliśmy tylko poważną i męską rozmowę – wyjaśnił.

- Męska rozmowa – sapnęła kobieta – powiedzmy, że wam wierzę.

- Hej Bożenko – Krzysztof wstał i objął siostrę –naprawdę to była męska rozmowa. Uważam, że nic na tym nie straciłaś a wręcz zyskałaś dodatkową godzinę snu. Do kolacji jeszcze daleko.

- Już dobrze – odparła – chyba rzeczywiście mnie poniosło. Co na śniadanie? – spytała.

Mężczyźni spojrzeli na pusty talerz. Okazało się, że zjedli wszystkie kanapki.

- Zaraz coś zrobimy – powiedział gospodarz podnosząc się od stołu – chce pani kawy?

- Tak poproszę – powiedziała i usiadła przy stole. W chwilę potem z kubkiem dymiącego płynu, zapomniała już o swoich porannych oskarżeniach i cała sprawa wydała jej się śmieszna. Zauważyła kątem oka, że mężczyźni porozumiewali się bez słów. –„Musieli spędzić ze sobą sporo czasu” – przemknęło jej przez myśl. Po kolejnych kilku minutach stał przed nią talerz pełen kanapek.

- Ja mam to wszystko zjeść? – zdziwiła się widząc pokaźny stos na talerzu.

- Ile zjesz tyle zjesz – stwierdził brat – my musimy załatwić jeszcze pewne sprawy na mieście. Wrócimy za jakąś godzinkę – to mówiąc wyszli obydwaj do sieni i po chwili słychać było zamykanie drzwi. Została sama. Zaczęła jeść powoli i próbowała sporządzić w głowie plan działania na dzień dzisiejszy. Po chwili dała sobie jednak spokój. –„Jak się napiję kawy, to mi się umysł rozjaśni” – pomyślała i zajęła się śniadaniem. Gdy zjadła odstawiła naczynia do zlewu. Po chwili dotarło do niej, że zjadła wszystkie kanapki. Roześmiała się sama z siebie biorąc się za porządki. Zastanawiała się wciąż w którym pokoju będą jedli wigilijną kolację i co też poszli załatwiać do miasta obaj mężczyźni. Skończyła porządkować kuchnię i sień, gdy dało się słyszeć, że ktoś wraca. Drzwi się otworzyły wpuszczając strumień zimowego powietrza, a w nich stanął Krzysztof trzymając różnej wielkości pakuneczki.

- Co to ma być? – spytała, choć odpowiedź była oczywista.

- Jak to co? – odparł brat – prezenty – to mówiąc położył pakunki na podłodze i zaczął się rozbierać.

- Ale ja nie mam nic dla was!- próbowała się bronić.

- Pomyślałem o wszystkim – mrugnął do niej Krzysztof.

Uśmiechnęła się widząc roześmianą twarz brata. – Wierzę ci –powiedział po chwili namysłu i pomogła mu z paczkami. – A gdzie jest pan Stanisław?

- Pojechał jeszcze do jednej znajomej, bo chciał jej powiedzieć coś, co miał już powiedzieć dawno temu.

Bożenka spojrzała wymownie na brata.

- Więcej ci nie powiem – odparł – to męskie sprawy.

- No proszę – udawała obrażoną – jak jest pan Stanisław, to już siostra do zwierzeń nie jest potrzebna?

- Nie złość się proszę. Dziś wigilia. Lepiej pomóż mi się z tym zataszczyć do pokoju. Nie chciałbym, żeby szefuniu zobaczył niespodzianki – to mówiąc chwycił część pakunków i ruszył w głąb domu.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.