Wrota Piekieł  zobacz opis świata »

Dopis 9:Krew która do tej pory płynęła burzliwie w...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


Krew która do tej pory płynęła burzliwie w ich żyłach uległa "zamrożeniu", a serca stanęły nie widząc sensu dalszego bicia.

- Musimy iść w dół, czy tego chcemy czy nie - krzyknął Mike i pogonił Stona, aby ruszał przodem oświetlając drogę.

- Przecież i tak nie zdołamy przed nim uciec - płakała Emma.

- Nie gadaj tyle, tylko się ruszaj. Może znajdziemy przejście, które będzie na tyle ciasne, że tylko my się przez nie przeciśniemy - warknął Jack.

Cała siódemka poruszała się w dość szybkim tempie, nie zważając na bliskość krawędzi i spadające do jej wnętrza kamienie. Wydawało sie, że znowu udało im się oddalić na bezpieczną odległość od goniącego ich stworzenia, czymkolwiek ono było. Jednak tylko im się wydawało. Nie wiadomo skąd bestia stanęła przed nimi. Jej wygląd różnił się mocno od tego czego oczekiwali. Stworzenie przypominało swoim wyglądem goryla, jednak jego skóra była bez sierści. Była za to krwiście czerwona, tak jakby ktoś dla żartu wywrócił ją na drugą stronę. Oczy, wielkie i bez powiek, świeciły się pomarańczowym blaskiem, a z pyska wysuwał się czarny postrzępiony język. Dodatkowo bestia posiadała dwie pary łap, nie licząc nóg na których stała w obecnej chwili. Były one zaopatrzone w sześć palców, na końcu których znajdowały się długie i zakrzywione szpony. Powietrze wokół wypełniło się zapachem siarki. Emma i Alicia zemdlały na sam widok, a Merima uklękła i zaczęła się modlić. Chłopcy stanęli jak wryci. Najbliżej bestii stał Stone, który wciąż trzymał zapaloną zapalniczkę w dłoni, nie czując jak parzy jego skórę. Nie było zbyt wiele czasu do myślenia, gdyż mięśnie które się napięły pod skórą potwora, świadczyły, że zaraz uderzy.Mike odepchnął Jacka do tyłu, który nie przygotowany upadł na drogę. Dopadł do Stona na chwilę przed skokiem bestii. Pchając go do tyłu, rzucił się do samobójczego ataku. W momencie kiedy Stone upadał zapalniczka zgasła, słychać było tylko dźwięki toczącej się walki. Stwór warczał głośno, a Mike jeszcze głośniej krzyczał. Po kilku chwilach, a może minutach, odgłosy walki urwały się tak nagle jak się zaczęły. Z przepastnego otworu dobiegł ich ryk spadającego potwora. Stone drżącymi dłońmi starał się zapalić zapalniczkę. Z tyłu za nim, wciąż słychać było modlącą się dziewczynę.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Proponuję na razie skreślić Mike'a z opowiadania. Może poleciał w dół z bestią i tylko on przeżył upadek, czas pokaże. Ale to tylko moja propozycja. Sam nie wiem co zobaczą jak zapali się zapalniczka. :-)

Tygrysku, odciąłem im drogę powrotną, nie po to, żeby odważny Mike pokonał bestię, tylko po to, żeby zmusić bohaterów do skoku w dół. Musisz wiedzieć, że śmiertelnik nie może pojawić się nagle w piekle ani niebie, tworzymy fantastykę, ale ona także trzyma się pewnych praw. Najkrótsza droga do piekła to samobójstwo, a na końcu opowieści wyjdzie samo, czy bohaterowie zmartwychwstaną, czy utorują sobie drogę do królestwa niebieskiego. To jest Twoje opowiadanie, ale w tej chwili wyjście z jaskini albo wchodzenie do piekła w cielesnej powłoce mija się z celem, powstaje z tego bajka a nie horror.

To była tylko moja propozycja to co napisałem. Nie wiemy jeszcze, co zobaczą jak zapalą zapalniczkę :P

Nie wiemy też czy bestia przeżyje upadek czy nie :P

Granica między horrorem a bajką jest rzeczywiście cienka. Wszystko w rękach autorów :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.