Obóz Ostatniej Szansy  zobacz opis świata »

Dopis 67:Krowa siedziała w swoim prostym i czystym pokoju...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Krowa siedziała w swoim prostym i czystym pokoju. Była ubrana w szary szlafrok i zieloną piżamę. Uwielbiała kolor zielony, dlatego uczestnicy obozu w takim stroju mieli paradować. W lewej ręce trzymała kubek z gorącą herbatą, a prawą przerzucała akta obozowiczów. Spojrzała na zegarek – dochodziła godzina trzecia. Krowa zatrzymała rękę na zdjęciu Anny Kruk. Dokładnie przeczytała jej akta i przyjrzała się zdjęciu. Anna była na nim uśmiechnięta, a oczy promieniały zielonością. Krowa zastanowiła się skąd to zdjęcie. „Zapewnie z jakiejś kroniki policyjnej, ale dlaczego ona się uśmiecha?” – Zamyśliła się na moment. Następne akta należały do Tomasza Górskiego. Chudy blondyn lekko uśmiechał się wpatrzony prosto w obiektyw. Ominęła go obojętnie. Zatrzymała się dłużej przy aktach Martyny Listek. Ona i ruda Anna działały jej na nerwy. Anna dostała już za swoje, teraz kolej na Martynę. Krowa zaśmiała się do siebie, ponieważ przypomniała sobie, że w stołówce jakiś chłopak mówił, że prawie zgwałcił piegowatą. Niecierpliwie odrzucała akta i szukała zdjęcia.

- Mikołaju chyba się zaprzyjaźnimy – mruknęła patrząc, na dredy chłopaka. Powoli nauczyła się imion obozowiczów i dla każdego ułożyła prace. Zaśmiała się wiedząc, że nieźle namieszała.

- Ale ze mnie suka – stwierdziła radośnie kładąc się o czwartej do łóżka.



*

Andrzej leżał w drugim pokoju na wznak. Trzymał akta i czytał informacje. Zatrzymał się prze Martynie Listek i oblizał usta. Odłożył ją na osobną kupkę. Leżały tam już akta Amandy Lektyk i Zuzanny Modry. Uśmiechnął się widząc, co dziewczyny będą z nim robiły za telefon komórkowy, albo ciastko. Zasnął ze stojącą męskością.



*

Grudzińska i Gar pocałowali się ostatni raz i poszli do swoich pokoi. Gar uśmiechnął się przypominając sobie o pełnych kształtach Grudzińskiej. Wrócił do niej. Miał ją tej nocy jeszcze dwa razy.



*

Tylko strażnicy nie spali. Czuwali, chodzili i czekali na zmianę. Świt powoli rozjaśniał horyzont, ale do wschodu słońca brakowało jeszcze trzech godzin.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

to nie moi bohaterowie, ale myślę, że warto też coś o nich wspomnieć...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.