Wszystko można kupić  zobacz opis świata »

Dopis 16:Krzysztof nie trafił jednak do szpitala...

« poprzedni dopis
 

marian_109 26

Od: 03.09.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 200,


Krzysztof nie trafił jednak do szpitala. Lekarz przyjechał i zbadał go. Kiedy dowiedział się, że mężczyzna czeka na przeszczep serca, zaaplikował mu garść leków i powiedział, że jeśli jego stan się nie poprawi następnego dnia powinien zgłosić się do szpitala.

- Teraz nie ma sensu, żeby pan ze mną jechał. Ten ból powinien minąć. A jak pan będziesz leżał w szpitalu, to nie przyspieszy się w ten sposób dawcy, nie? Ale może są inne sposoby... Zostawię swoją wizytówkę. Jakby pan miał jakieś pytania dotyczące swego zdrowia to proszę dzwonić - lekarz położył ją na stoliku obok łóżka i wyszedł.

Pierwsza odezwała się Małgorzata. Wzięła do ręki wizytówkę i przeczytała na głos:

- Karol Edwin, lekarz–ratownik. Kochanie, czy ty odniosłeś podobne wrażenie jak ja? - zapytała ogólnikowo, żeby niczego nie sugerować mężowi.

- Chyba tak. Wydało mi się, że on może coś wiedzieć o dostaniu serca bez kolejki w szpitalu. Czy ty pomyślałaś o tym samym?

- Dokładnie tak - Małgorzata ucieszyła się. A więc to nie był jej wymysł.

- Co zrobimy? - zapytał Krzsztof. – A jak to podstawiony człowiek, który tylko czyha na takich jak my a potem nadaje na nich policji?

- No coś ty. Przemyślałam wszystko. Nawet gdyby tak było, to my nie poniesiemy strasznej odpowiedzialności karnej. Ani nikogo nie zabijemy, ani tego nie zlecimy. Kupimy tylko organ niewiadomego pochodzenia. To jest karalne, owszem, ale nie tak jak zabójstwo czy jego zlecenie. Ale po co w ogóle o tym rozmawiamy? Nie sądzę, aby ten lekarz był czyjąś wtyką. Pamietasz aferę z łowcami skór? Oni są zdolni do wszystkiego. A żeby zdobyć serce, wcale nie muszą nikogo uśmiercać. Wydaje mi się, że mają swoje sposoby. Jestem zdania, żebyśmy jutro do niego zadzwonili i zaprosili do domu. Wtedy będzie można na spokojnie porozmawiać. Najpierw wyczujemy jego intencje, a dopiero potem przejdziemy do rzeczy. Co ty na to?

– Super – Krzysztof był wdzięczny żonie, że tak to wszystko wymyśliła. Sam nie dałby sobie rady. Mocno ją do siebie przytulił i pocałował. “Wszystko będzie dobrze, musi być dobrze”.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*po co w[ ]ogóle

*rozmawiamy[?]

*Krzysztof był wdzięczny żonie, że tak to [wszystko] wymyśliła. Sam nie dałby sobie rady z tym [wszystkim]. - powtórzenie


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.