Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 47:Księżyc w pełni wyjrzał zza chmur...

« poprzedni dopis
 
Księżyc w pełni wyjrzał zza chmur.

Przez drobne ubytki w namiocie zaczęło sączyć się srebrzyste światło.

- Widzisz Ed? Księżyc! Będziemy mieli nastrój.

- No... - Orkowie zbliżyli się do swoich ofiar. Zielonoskóry przystawił krocze do twarzy Folstena. - Liż! - rozkazał. - No liż! - Strzelił z bata. - Bo jak nieeeeaaarrrghhhh! - Fontanna krwi spomiędzy nóg upadającego orka zalała wilkopodobną twarz druida. Ten połknął bezkształtny kawał mięsa, wyrwany gwałcicielowi.

- Ed?! Nie!!! - Drugi z zielonoskórych rzucił się w stronę przemieniającego się Folstena. Bez broni. Kosmata łapa wyrwała się z więzów i rozpłatała tłusty brzuch. Ziemia spłynęła krwią i na wpół strawionym pokarmem. Po chwili wilkołak zupełnie się uwolnił.

- To twoje wilkołactwo bywa naprawdę przydatne – stwierdził Caev. - Teraz rozwiąż mnie. - Poczuł przenikający odór wnętrzności orka. - Na przyszłość nie wybebeszaj ich tak. Wiesz co oni jedzą?

Wilk zwrócił swoje czarne oczy na wojownika. Warknął i skoczył do gardła skrępowanego. Białowłosy ułamek sekundy przed ugryzieniem uderzył potwora z bańki w pysk. Ten cofnął się i szykował do kolejnego skoku.

- No tak. Nie wziąłeś tych swoich prochów. - stwierdził z wyrzutem Endurionianin. Przypomniał sobie nieco o wilkołakach. Wysilił się i mimo związanych rąk udało mu się dosięgnąć do miejsca za pasem, gdzie nosił sakwę. Była na swoim miejscu. „Uczciwe są jednak te orki. Obleśne, ale uczciwe.” Wilkołak gotował się do kolejnego ataku. Ruszył. Zaatakował, pazurami przeciął zarówno więzy, jak i skórę na piersi wojownika. Człowiek poczuł palący ból. Jednak uzyskawszy pewną swobodę rąk, wyrzucił otwartą sakwę zza pleców. Na bestię posypały się monety. Były wśród nich dwa srebrniki. Wilk zaskowyczał niczym skarcony pies. Wydarł dziurę w tkaninie i wybiegł z namiotu.

- Co tam się dzieje? - głos dobiegł z zewnątrz. Caev, tak szybko jak mógł, wyczołgał się przez dziurę pozostawioną przez druida. Ork zajrzał do środka sekundę po tym. „Co za smród. Znowu rzygali po tym piwie zabranym wieśniakom... O, kurwa.”

- Wyrębie* Dollos! Wyrębie Dollos! Więźniowie zniknęli! - krzyczał strażnik, wybiegając z namiotu.

Białowłosy odczekał chwilę i doczołgał się do wejścia, przy którym był jego miecz. Po chwili przeciął swoje więzy i przypasał sobie broń. Zauważył leżącą obok torbę Folstena. Podniósł ją i zajrzał. Było w niej mnóstwo ziół, trochę dziwnych jagód i kilkanaście glinianych buteleczek z wyrytymi napisami. „Trzeba było się nauczyć czytać. Ale i tak może się przydać.” Zarzucił torbę na ramię i rzucił biegiem.

- Stać! - Usłyszał, nie zrobiwszy dwóch kroków. Orkowie zagrodzili mu drogę, z toporami w gotowości.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

wyręb - stopień w armii orków równy kapitanowi. Gradon prawdopodobnie nie ma oficjalnego stopnia wyręba, ale podlegli mu orkowie wołają tak na niego z przyzwyczajenia.

Przepraszam też za błędy techniczne. :( Niestety nie wiem jakim cudem mój wpis się podwoił. Czekamy na asiulę lub pphilipsa.:(

*przypo[m]niał sobie

*Caev[,] tak szybko jak mógł[,] wyczołgał się przez dziurę pozostawioną przez druida.

*s[ek]undę

*Orkowie zagrodzili mu drogę[,] z toporami w gotowości. - Wydaje mi się, że tak to trzeba oddzielić, bo inaczej wychodzi, że droga była z toporami :)



P.S. Jaki podwojony wpis?

Co do podwojonego wpisu. To już nieaktualne.

Dobry pomysł z tą sakwą pieniędzy.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.