Mgła  zobacz opis świata »

Dopis 6:Kurwa , kurwa , kurwapowtarzał pod nosem...

« poprzedni dopis
 

zielony_mis 12

Od: 29.08.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 28,


-Kurwa, kurwa, kurwa-powtarzał pod nosem. Starał się maksymalnie wytrzeć ślady, których kilka zrobił w mieszkaniu. Gdy stwierdził, że wszystko w porządku, pośpiesznie zbiegł po schodach. Biegł przez ulicę otuloną welonem zimnej mgły. Po kilkuset metrach zatrzymał się. Zapalił papierosa. Ciężko oddychał. Minęło tak kilka minut. Postanowił wrócić do „Wojaka”, w którym ostatnio rozmawiał z Glacą. Uspokoił się. Uświadomił sobie ciekawy fakt. Mianowicie taki, że to już trzecie, większe miasto w którym mieszkał i że zawsze były same problemy. Nie rozumiał tego dobrze. Myślał, że może to przez jego ogólną aparycję, przyciągał marginalne towarzystwo. Ale to były tylko jego przemyślenia. Mgła się zwiększała. Przed jego oczyma rozpościerała się mleczna tarcza z punkcikami światła. Przypomniał sobie reklamę piwa „Dog in the fog”. Przejechał kawałek autobusem, z przystanku do ”Wojaka” było już niedaleko. Miał nawet bilet. W autobusie były śmieszne kasowniki wybijające dziurki w bilecie. Jak dwadzieścia lat temu. Wysiadł, udał się niepewnym krokiem do lokalu. Glaca jeszcze tam siedział. Podszedł do niego:- Znalazłem trupa

-O,kurwa- wycedził Glaca. Widać było jak naprężają się jego mięśnie twarzy.

-Jej?- zapytał Glaca

-Jego-odpowiedział.

Glaca wyraził ponownie ekspresję sprzed kilku sekund. Tym razem ”Kurwa” było słychać w połowie lokalu.

-Wisiał mi siano-Mi też..

-Dużo?- Sporo..Brzmiała odpowiedź.

-A chuj z tym wszystkim. Każdemu jest przypisany jego dzień-powiedział Glaca. Glaca podobnie jak on wierzyli w przeznaczenie, nie wierząc w Boga ani innych Bogów. Uważali, że życie nie jest przypadkowe, że rządzą nim reguły, które jeszcze nie zostały poznane. W tej kwestii byli idealnie zgodni.

- Co chcesz zrobić? -zapytał

-Nie wiem- Odparł Glaca. Musimy odzyskać siano, jest mi potrzebne.- Mnie jeszcze bardziej..

-Jutro sie umówmy, a w międzyczasie przemyślmy. –Tak.- To nara...Nara

Poszedł do domu, czując wewnętrzne napięcie. Wszedł do mieszkania, trochę zjadł. Po wzięciu prysznica zauważył rozerwane opakowanie „Calypsolu”. Odłożył je na półkę. Poszedł spać.

Nazajutrz obudził sie wcześniej niż zwykle. Poszedł do sklepu, zjadł śniadanie i zaczął rozmyślać nad planem działania. Maciej -osoba, która była winna mu pieniądze nie żyła. Tak nawiasem mówiąc, to on Macieja nawet lubił. Wypili wspólnie niejedną butelkę wódki.

Dzwonił po znajomych, jednak musiał minąć pewien okres czasu, zanim czegoś się dowiedział. Po pierwsze, część ludzi mówiła niechętnie, po drugie, część osób dowiedziała sie o tym zabójstwie właśnie od niego.

Okazało się, że Maciej miał przed śmiercią poważną sumkę pieniędzy, o czym wiedziało kilka osób. Poza tym, Maciej mieszkał u Marty, właśnie na Opolskiej która była heroinistką i prostytutką. Z pierwszego faktu Maciej zdawał sobie sprawę, z drugiego niekoniecznie. Już teraz było to niemożliwe do sprawdzenia.

Więc pozbierane fakty przedstawiały się następująco: Maciej miał ostatnio dużo pieniędzy i żył z prostytutką Martą, zaś w mieszkaniu Marty znaleziono jego zwłoki i najmniejszego śladu po Marcie. Rozwiązanie zagadki wydawało się banalnie proste. Trzeba znaleźć Martę i zabrać jej pieniądze, zanim zdąży je rozpierdolić.

Zadzwonił do Glacy. Ten przytaknął. Musimy znaleźć tę sukę. Bezwarunkowo.

Umówili się na szóstą po południu.

Była dopiero dwunasta w południe. Był zestresowany, spięty. Bał sie, że może przyjść do niego Policja, a z wielu przyczyn, byłoby lepiej, gdyby tak się nie stało. Zachciało mu się zapalić. Zadzwonił do Thomasa- Masz kulkę?- zapytał, -To za pół godziny tam gdzie zawsze. W międzyczasie zadzwonił do niego znajomy a właściwie trójka znajomych, z propozycja spotkania się. Zaprosił ich na palenie. Oni zgodzili się. Thomas przyjechał punktualnie.

Siedzieli w czterech w jego samochodzie ustawionym przed przekrzywiona brama prowadzącą do ogrodów pracowniczych. Czarny powoli rozwijał kulkę. Jarek wygładzał na szybie kawałek folii aluminiowej. Czarny rozwinął, nasypał na folię solidną porcję brązowego proszku. Błysnął płomień zapalniczki. Wdychane opary zmieniły sposób myślenia wszystkich uczestników. W samochodzie było słychać tylko wdechy i wydechy.

-Nie wydaje wam się, że to gówno nas zmienia, stajemy się, kurwa kimś innym..-rzucił nie zastanawiając się szczególnie nad sensem.

-Eee...No coś w tym jest. Inaczej myślimy, inaczej czujemy, inaczej przeżywamy emocje. Też mam wrażenie, jakbym stawał się jebanym zombie.-rzucił Jarek

-Nie pierdol, kurwa nasyp. A ty trzymaj długo w płucach, marnujesz dobry towar

-No ten jest zajebisty, kurwa. Nie taki jak wczoraj. Zrób coś. Włącz pierdoloną muzykę i daj mi papierosa..

-Dobra, dobra. Na chuj wy tyle myślicie?

Zbliżała się trzecia po południu. Odwiózł towarzystwo do centrum i zaparkował w jednej z bocznych uliczek w okolicy. Było kilka minut po trzeciej. Zamknął na chwile oczy. Obrazy zaczęły się przesuwać..

Mieli po kilka lat. Mieszkali na nowopowstającym osiedlu z wielkiej płyty. Bawili sie w załogę G. U niego w domu nigdy nie było w porządku. Zawsze były awantury. Dzień po dniu. Słyszał głos pijanego ojca..Nagle wszystko się rozwiało. W okno samochodu pukał bileter parkingowy. -Bilecik proszę,--Proszę bardzo. Zbliżała się osiemnasta. Pojechał w kierunku Glacy. Juz jakiś czas prowadził samochód, sądowo pozbawiony uprawnień. Wiedział, że się w końcu nie uda. I to w najbardziej kulminacyjnym momencie. Ale póki co stał w korku, oczekując na zielone światło.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

No i mamy trupa, ciekawy wątek i za to plusik :) Myślę, że powinieneś przeczytać zasady pisania dialogów, są w dziale ZASADY, poza tym naprawdę fajnie się to czyta. ;)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.