Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 40: Las jest nieprzyjazny , czuje...

« poprzedni dopis
 
****

Las jest nieprzyjazny, czuje, że go otacza i chce zniszczyć. Lecz idzie naprzód, nie ma przecież wyboru. Cofnąć mu się nie wolno. Wieści, które niesie są ważniejsze niż jego bezpieczeństwo. Pokonał linie nieprzyjaciela, choć zapłacił drogo za swój sukces, bełty z kusz zabiły pod nim wierzchowca. Idzie więc pieszo. Wysłano ich trzech, tylko jemu udało się przedrzeć. Wczoraj także ruszyło dwoje Gońców, ale im więcej ich pójdzie, tym większe szanse, że wieści dotrą do głównych sił.

Jest cicho, zbyt cicho. W lesie nigdy przecież nie panuje cisza. Ale tutaj, teraz - nie słyszy niczego. Mieszkańcy puszczy opuścili tą okolicę. To zły znak.

Staje raptem jak wryty. Tuż przed sobą widzi, jak zieleń mchu splamiła krew. Krwawy trop wiedzie na północny wschód, kilka sążni zaledwie dalej dostrzega ciało w uniformie Gońca. Czarne, prawie granatowe włosy, jak zwykle zaplecione w krótki warkocz, pozlepiane są zaschniętą krwią.

Klęka przy zabitej.

****

- Co z tobą?

Eldan z trudem wrócił do rzeczywistości. Potrząsnął gwałtownie głową, odpędzając majaki. Spojrzał w bok, napotykając zaniepokojone spojrzenie łuczniczki.

- Wszystko dobrze, Yngvild – odparł, wiedząc, że tym oświadczeniem jej nie przekona. Nim jednak padły jakiekolwiek dalsze słowa, z tyłu dobiegł jakiś okrzyk a po chwili tętent kopyt. Varail obejrzał się, było już jednak za późno. Jego wierzchowiec pędził gdzieś galopem, zaś obozowisko świeciło pustkami.

Eldan zaklął, wyjątkowo plugawie, jednak poza tym, uczynić nie mógł nic więcej. Być może ogier wróci sam, wolał jednak na to nie liczyć. Zresztą – uśmiechnął się ponuro – wierzchowiec może już przecież nie być mu potrzebny. Czeka ich wszak bitwa.

- Jak to się stało? – Yngvild była równie zaskoczona, jak i on sam, pominęła też milczeniem słowa, którymi cisnął we wzburzeniu.

- Teraz to nieważne – odrzekł. Dobył z kołczana strzałę, założył na cięciwę i naciągnął na próbę.

- Martwić powinniśmy się o Kelię – dopowiedział.

- Yngvild… W miarę możliwości, nie zabijaj. – powiedział jeszcze, patrząc prosto w oczy łuczniczki.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

[ż]e



wi[ę]c



północ[ny]



był[o] już




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.