Z uśmiechem na twarzy  zobacz opis świata »

Dopis 18:Ledwie udało jej się...

« poprzedni dopis
 

Perfekcyjna 59

Od: 04.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 328,


Ledwie udało jej się nagryzmolić parę zdań w zeszycie, a usłyszała głośny huk i jakby brzęk metalu. Zmarszczyła brwi i podeszła do okna. Zmrużyła oczy i powolnym ruchem dłoni odsunęła firankę. Przyłożyła dłoń do ust i ciężko dysząc, zbiegła na dół po schodach. Nie obchodziło ją to, że nie ma kurtki ani butów. W kapciach wypadła na ulicę i drżącymi rękami otworzyła furtkę do podwórka państwa Zakrzewskich.

-Filip! - wrzasnęła i połykając łzy pochyliła się nad chłopakiem. Jego przystojna twarz była wykrzywiona grymasem bólu, ale nie ruszała się. Przyłożyła ucho do jego serca. Biło. Wstała i poklepała się po kieszeniach dżinsów w poszukiwaniu telefonu.

-Szlag - załkała i wróciła się po komórkę. Pędziła ile sił w nogach. Nacisnęła trzy razy liczbę ,,9'' i przyłożyła nowiutką Nokię do ucha.

-Tak, słucham? - usłyszała znużony kobiecy głos.

-Pogotowie? - wykrztusiła, szczękając zębami. Miała na sobie tylko cieniutką bluzę i spodnie - Wypadek...Chłopak spadł z...P-p-proszę nat-t-ychmiast przyjechać na...

-Nie mamy już karetek - oświadczyła znudzonym tonem recepcjonistka.

-A-ale jak to? - Dagmara poczuła jak zbiera się w niej rozpacz.

-Nie ma, wszystkie wyjechały - Kobieta mówiła o tym tak, jakby powiadamiała, że nie ma już mięsa w zapasie.

-Ale to należy to państwa obowiązków!!! - krzyknęła Dagmara, a jej ciałem wstrząsnął szloch - Musicie przyjechać!!!

-Bardzo mi przykro - odparła beznamiętnie recepcjonistka i rozłączyła się.

Dagmara otworzyła usta. Była przerażona. Spojrzała na Filipa. Był nieruchomy. Zaczął padać śnieg. Niebo było granatowe, a wszystkie światła w domu Filipa pogaszone. Samochodu jego rodziców także nie było. Dziadek!, pomyślała i wróciła do domu. Na stole w kuchni zobaczyła karteczkę ,,Pojechałem na piwo. Będę późno, zjedz sobie frytki z kurczakiem."

Uderzyła pięścią o ścianę, wydając z siebie nieartykułowany dźwięk. Pobiegła do Filipa. Chwyciła go pod ramiona i zaczęła ciągnąć w stronę swojego domu. Gdy jakimś cudem dowlokła się do salonu, położyła go na kanapie i zaczęła chlipać. Przyjrzała się jego pokrwawionej twarzy i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.