***
Lekcje mijały jedna za drugą, ale nauczyciele chyba zapomnieli, że piątek to najradośniejszy dzień uczniów przed wolną sobotą i uparli się, że w tym właśnie dniu wydobędą informacje, które ich zdaniem, uczniowie powinni posiadać w celu ugruntowania swej wiedzy. Po tak owocnym dniu Wiktoria opuszczała szkołę z niewysłowioną ulgą. Boże nareszcie! Nareszcie wolna!
I do tego po powrocie do domu zastała mamę czekającą z cudowną nowiną: "Wika, dostałam premię. Możesz iść i coś sobie kupić wystrzałowego na jutrzejsze Andrzejki." Czy cuda się zdarzają? Wiktoria aż usta otworzyła ze zdziwienia. Nie dość, że mama dała jej pieniądze, to jeszcze dała wolną rękę w robieniu zakupów i na dodatek nie zaproponowała w tym przedsięwzięciu swojej osoby jako kierowniczki! O nie, taka okazja nie trafi się po raz drugi... Wiktoria szybko wystukała numer Karoliny na komórce:
- Kochana, co robisz? Pójdziesz ze mną na zakupy? - ciągnęła nie robiąc przerw, by koleżanka nie miała czasu przemyśleć swą odpowiedź. – Wyobraź sobie, mama zgodziła się byśmy poszły na zakupy we dwie. Będzie fajna zabawa. Czekaj na mnie. Już do ciebie lecę, bądź więc gotowa! – Rozłączyła się, by nie dopuścić, aby Karolina miała czas zebrać myśli i odmówić. Taka okazja może się nie powtórzyć. Sama sobie może wybrać ciuchy na jutrzejszą zabawę! Wiktoria z wrażenia zaczęła się kręcić w kółko. Oh! Zatrzymała się na mamie, która w tym samym momencie wyszła z kuchni, by popatrzeć co robi jej córka.
- Idź wreszcie, bo się rozmyślę! – zawołała przytrzymując Wiktorię za ramiona i popychając lekko w stronę drzwi. – Pieniądze wzięłaś?
- Tak! – odkrzyknęła już ze schodów i jak błyskawica popędziła do Karoliny. Ta, pomimo niezbyt dobrego humoru, czekała na nią przed blokiem.
- Chodź – burknęła, gdy Wiktoria stanęła przed nią. – Powiedziałam mamie, że wrócimy za dwie godziny. Zresztą i tak nie mamy za wiele czasu. Zanim coś znajdziemy, pozamykają nam sklepy.
Lekcje mijały jedna za drugą, ale nauczyciele chyba zapomnieli, że piątek to najradośniejszy dzień uczniów przed wolną sobotą i uparli się, że w tym właśnie dniu wydobędą informacje, które ich zdaniem, uczniowie powinni posiadać w celu ugruntowania swej wiedzy. Po tak owocnym dniu Wiktoria opuszczała szkołę z niewysłowioną ulgą. Boże nareszcie! Nareszcie wolna!
I do tego po powrocie do domu zastała mamę czekającą z cudowną nowiną: "Wika, dostałam premię. Możesz iść i coś sobie kupić wystrzałowego na jutrzejsze Andrzejki." Czy cuda się zdarzają? Wiktoria aż usta otworzyła ze zdziwienia. Nie dość, że mama dała jej pieniądze, to jeszcze dała wolną rękę w robieniu zakupów i na dodatek nie zaproponowała w tym przedsięwzięciu swojej osoby jako kierowniczki! O nie, taka okazja nie trafi się po raz drugi... Wiktoria szybko wystukała numer Karoliny na komórce:
- Kochana, co robisz? Pójdziesz ze mną na zakupy? - ciągnęła nie robiąc przerw, by koleżanka nie miała czasu przemyśleć swą odpowiedź. – Wyobraź sobie, mama zgodziła się byśmy poszły na zakupy we dwie. Będzie fajna zabawa. Czekaj na mnie. Już do ciebie lecę, bądź więc gotowa! – Rozłączyła się, by nie dopuścić, aby Karolina miała czas zebrać myśli i odmówić. Taka okazja może się nie powtórzyć. Sama sobie może wybrać ciuchy na jutrzejszą zabawę! Wiktoria z wrażenia zaczęła się kręcić w kółko. Oh! Zatrzymała się na mamie, która w tym samym momencie wyszła z kuchni, by popatrzeć co robi jej córka.
- Idź wreszcie, bo się rozmyślę! – zawołała przytrzymując Wiktorię za ramiona i popychając lekko w stronę drzwi. – Pieniądze wzięłaś?
- Tak! – odkrzyknęła już ze schodów i jak błyskawica popędziła do Karoliny. Ta, pomimo niezbyt dobrego humoru, czekała na nią przed blokiem.
- Chodź – burknęła, gdy Wiktoria stanęła przed nią. – Powiedziałam mamie, że wrócimy za dwie godziny. Zresztą i tak nie mamy za wiele czasu. Zanim coś znajdziemy, pozamykają nam sklepy.


