Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 46: Leżąc na łóżku ,...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Leżąc na łóżku, wciąż czuł zapach jej delikatnych perfum. Jakże je uwielbiał. Tyle chciał jej powiedzieć, ale za każdym razem brakowało mu słów. Wciąż czuł ciepło jej dłoni i delikatny chłód jej łez. Miał wiele czasu na rozmyślanie. Zastanawiał się skąd Justyna wiedziała, że on miał wypadek? Skąd wiedziała, w którym jest szpitalu? Tyle pytań cisnęło mu się na usta i na żadne nie znał odpowiedzi. Spojrzał wymownie na sufit, próbując przejrzeć go na wylot i zadał w myślach pytanie:

- "Czy to może twoja sprawka, czy też któregoś z twoich zastępców?"

- Nieważne - powiedział szeptem - w każdym razie dziękuję - to mówiąc zamknął oczy i zasnął, mocnym, spokojnym snem.



***

Do domu wróciła po trzech godzinach. Uśmiechnięta i szczęśliwa. Oboje Daniel i Monika przyglądali się jej widząc diametralną zmianę w jej zachowaniu.

- Co tam u taty? - spytał mąż.

- Wszystko w porządku - uśmiechnęła się - rozbawił mnie prawie do łez - dodała.

- Czy ty aby byłaś u właściwego pacjenta? - spytał Daniel nie wierząc w te słowa, które słyszał.

- Tak kochanie. Byłam u Zbigniewa, twojego ojca - to mówiąc cmoknęła go w policzek, oddając dokumenty i kluczyki.

- Idę wziąć kąpiel i niedługo do was dołączę - to mówiąc zniknęła.

- Chyba faktycznie ją rozbawił - powiedział szeptem Monika i poszła do kuchni szykować kolację.

Po trzydziestu minutach Justyna stanęła w drzwiach. Odświeżona i uśmiechnięta, była nie do poznania.

- Tego było mi trzeba - uśmiechnęła się siadają wygodnie w fotelu naprzeciw Daniela.

- Cieszę się, że jest ci lepiej kochana - powiedział przyglądając się uważnie żonie.

- Ja też się cieszę - powiedziała sięgając po kanapkę.

Wieczór upłynął w bardzo miłej atmosferze. Śmiali się i żartowali, jakby to, co działo się wczorajszego dnia, w ogóle się nie wydarzyło. Było już dobrze po dwudziestej trzeciej, gdy rozeszli do swoich pokojów. Kiedy kładli się do łóżka Justyna uśmiechnęła się do męża.

- Wiesz - zaczęła - Zbigniew pytał się kiedy będzie dziadkiem - roześmiała się figlarnie.

- I co mu odpowiedziałaś? - spytał zaciekawiony Daniel.

- Powiedziałam mu, że cierpliwość jest wielką cnotą - to mówiąc objęła męża ramionami i pocałowała namiętnie, zamykając mu usta.

Po krótkiej chwili wyczuła, że odwzajemnił pocałunek.

- "Myślałam, że będzie gorzej" - przemknęło jej przez myśl i jeszcze bardziej przylgnęła do nagiego ciała Daniela.

Tej nocy kochali się dwukrotnie. Oddawała się mu z namiętnością dotąd tak niespotykaną, że zaczął wątpić czy to jego własna żona...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.