Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 48:Leżeli tak jeszcze dłuższą chwilę...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


Leżeli tak jeszcze dłuższą chwilę, po czym Daniel się odezwał:

- Powiedz mi kochanie, dlaczego nie chcesz mieć dziecka?

- Nie zaczynaj proszę - odparła sennie - nie psuj magii tej chwili, która nas ogarnęła.

Delikatnie pogłaskał jej głowę i pocałował w obie powieki.

- Kocham cię, wiesz - szepnął jej do ucha.

- Mmm, ja ciebie też - odpowiedziała jeszcze ciszej niż poprzednio i po chwili dał się słyszeć jej miarowy oddech. Zasnęła. Odsunął się delikatnie i nakrył ją kołdrą, po czym wstał i wyszedł na balkon. Patrzył gdzieś przed siebie, a jego umysłem targały wichry niepewności.

- "Co się takiego wydarzyło, że jego własna żona tak się zmieniła" - zadawał sobie w duchu to pytanie. Po dłuższej chwili poczuł nocny chłód i okrywszy się szczelniej szlafrokiem, wrócił do pokoju. Spojrzał na śpiącą żonę. Wyglądała pięknie w nocnym blasku księżyca. Na jej twarzy malował się spokój przerywany delikatnymi uśmiechami.

- "Naprawdę cię kocham" - powiedział powtórnie w myślach i położył się obok Justyny.



***

Śniło mu się, że biegli gdzieś po leśnej ścieżce. Ona uciekała przed nim z uśmiechem na twarzy i rozwianymi włosami i co chwilę odwracając głowę w jego stronę, zmieniała kierunek biegu. On pozwalał jej uciec, nie przestając biec i udając, że próbuje ją schwytać. Oboje bawili się przy tym wspaniale. Kiedy wybiegli na leśną polankę porośniętą gęstym mchem, Justyna zatrzymała się i czekając, pozwoliła mu się schwytać w mocne, męskie ramiona. wciąż jeszcze dysząc przytulili się do siebie i bez zbędnych słów opadli na zielony dywan złączeni w namiętnym pocałunku. Niebo wirowało nad nimi a ptaki wydawały donośne trele. W tym momencie się obudził czując ciężką dłoń lekarza na swym czole. Spojrzał pytającym wzrokiem na mężczyznę.

- Miał pan chyba ciężki sen - powiedział lekarz, widząc jego wzrok - rzucał się pan na łóżku jak by chciał pan gdzieś pobiec - dodał patrząc na szeroko otwarte ze zdziwienia oczy Krzysztofa. Ten jednak nic nie powiedział, tylko się uśmiechnął.

- "Chciałbym mieć więcej takich ciężkich snów" - pomyślał Krzysztof.

- Już dobrze, proszę odpoczywać.

- Dziękuję - odpowiedział na tyle głośno na ile mu pozwalały jego płuca i gardło.

- Nie ma za co. To należy do naszych obowiązków - mężczyzna uśmiechnął się wyszedł.

Krzysztof został sam ze wspomnieniem swego snu i myślami o pięknej kobiecie, która z dnia na dzień, była mu coraz bardziej bliższa.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.