Świt  zobacz opis świata »

Dopis 1:Lucjan przetarł podkrążone oczy . Nie...

 

amizonka 107

Od: 10.06.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 371,


Lucjan przetarł podkrążone oczy. Nie lubił nocy, gdyż jego krótkowzroczność znacznie utrudniała mu poruszanie. Potknął się kilka razy o meble, nim udało mu się wydostać na zewnątrz domostwa.

Księżyc wisiał nisko nad lasem, a nocny wiatr targał rzadkimi włosami młodzieńca. Wampir ziewnął głośno, westchnął, po czym powlókł się do boru w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Nazbierał grzybów i owoców leśnych, po czym zadowolony z siebie wrócił do chaty. Robił to co wieczór, w ukryciu przed ciekawskimi spojrzeniami wieśniaków. Cel tego zabiegu był nad wyraz prosty - nie pokazać, gdzie rosną najdorodniejsze borowiki i najsmaczniejsze jagody. Mało kto wiedział, że sekretem ich niezwykłego smaku jest wilczy nawóz. Rzucił zbiory na ziemię, po czym położył się na wyświechtanym łóżku i zasnął.

Lucjan prowadził gospodę przy głównej drodze, zatem zobowiązany był do przygotowywania strawy dla podróżnych.

Niestety, jego umiejętności kulinarne były na równie marnym poziomie jak pozostałe zdolności, dlatego często dostawał talerzem od niezadowolonych klientów.

Nowy dzień powitał go jasnym, wiercącym światłem, które brutalnie oświetliło pryszczatą twarz młodzieńca.

- Pieprzone słoneczko ma dziś dobry humor! - syknął, chowając się pod pled. Nie cierpiał wiosny przepełnionej miłosnym nastrojem. Przypominała mu o jego samotności, problemach z nawiązaniem kontaktu z kobietami, nie wspominając już o tym, że ciągle był prawiczkiem.

Zmusił się do wstania, potykając o pozostawiony zeszłej nocy koszyk.

"Dzień zapowiada się niezwykle irytująco" - pomyślał, zbierając z klejącej się podłogi poobijane grzyby i rozpaćkane owoce. "Trochę brudu jeszcze nikogo nie zabiło".

Gospoda była jedynym możliwym punktem zdatnym do postoju dla podróżujących, toteż na brak zysków Lucjan nie narzekał.

Ledwie zamiótł, a do pomieszczenia weszli pierwsi klienci. Była to przepiękna para elfich łuczników. Wysocy mężczyźni, odziani w lekkie pancerze, uśmiechali się do siebie promiennie. Zbyt promiennie, jak na oko Lucjana. Chichocząc, podeszli do baru i zajęli taborety.

- Gospoda Lucjana wita zacnych gości. Czymże pomóc jegomości? - Lucjan znudzonym głosem wypowiedział regułkę powitalną, nie odrywając oczu od polerowanego kufla.

- Hihi, jakie śmieszne powitanko! - zaćwierkał ten ładniejszy, szepcząc coś drugiemu do spiczastego ucha.

- Szukamy pokoju z podwójnym łóżkiem - podjął nieśmiało drugi. Dopiero teraz Lucjan spostrzegł piętrzącą się w spodniach elfa męskość.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

OPIS ŚWIATA:

* nie znalazłam[,]

* [Ś]redniowiecze

* z życiem,[ ]

* Proszę[,] by ow[o]

* kinowego[,]

* [N]ie wiesz[,]



WPIS:

* poziomie[,]

* irytująco\" [-] pomyślał,

* Chichocząc[,]

hehe :) miło zobaczyć, że jest się dla kogoś natchnieniem :D zobaczymy, co wyjdzie z tej parodii, bo na razie nie mam weny


prawiczek??? o nieee, muszę się za niego wziąć;> hehe;D szefowo, dopisuję sie, bądź dla mnie łaskawa;)


beznadziejne, żałosne, nie śmieszne, głupie, bez polotu, chujowe... to to nie jest. miło, że parodia się szykuje, bo to zawsze śmiechu dostarcza :>


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.