Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 298:Ludzka znieczulica . . . ciekawe zagadnienie...

« poprzedni dopis
 
Ludzka znieczulica... ciekawe zagadnienie. Mój ojciec jest najlepszym jej przykładem.

Znudzona siedziałam na fotelu i szukałam jakiegoś ciekawego dokumentu, który mogłabym obejrzeć. Około czterysta kanałów, nic godnego uwagi - ironio...

Na jednym z programów przyrodniczych natrafiłam na dość znany program 'Policjanci dla zwierząt w Miami' (albo też w innym mieście... nie pamiętam już). Ojciec, jak zwykle naburmuszony, siedział przy jadalnianym stole i wchłaniał kolejną porcję pomidorowej.



Funkcjonariusze policji dla zwierząt właśnie wyciągnęli z potrzasku małego kotka, który przez kilka dni tkwił z głową uwięzioną między kolumną, a ścianą podziemnego parkingu. Z uśmiechem patrzę, jak kociak łasi się do wolontariuszki trzymającej stworzonko na rękach.

- No to już jest przegięcie... - z sąsiedniego pomieszczenia dobiega mnie głos rodziciela.

Po chwili ojciec staje w drzwiach.

- W Afryce ludzie umierają z głodu, a oni tutaj koty ratują... czy tam jakieś pieprzone wieloryby. Paranoja. - wyszedł z pokoju.

Mnie natomiast scyzoryk się w kieszeni otworzył. To znaczy nie scyzoryk... raczej taki wojenny, składany nóż. Duży, składany wojenny nóż - właśnie tak.



Nie pomogły tłumaczenia, że ci wszyscy ludzie to wolontariusze, a wszelki sprzęt medyczny i inne wyposażenie fundują im ludzie, nie rząd. Gdy skończyłam swój wykład usłyszałam tylko:

- Widać znaleźli się tacy, co są na tyle głupi, żeby pracować za darmo... albo żeby wrzucać pieniądze do tych idiotycznych puszek trzymanych przez równie skretyniałych nastolatków. Ale się porobiło na tym świecie...

Mnie ręce opadły. Nie rozumiem takiego światopoglądu...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.