Niefortunna czarownica  zobacz opis świata »

Dopis 2:Lyndel kiedy pozbierała rzeczy i mocniej...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Lyndel kiedy pozbierała rzeczy i mocniej zawiązała chustę stwierdziła, że stoi na rozdrożu. W cztery strony biegły drogi, równie zakurzone, wąskie i długie. Jedna prowadziła do Dissy, druga do wioski, trzecia do krainy robaków, a czwarta była drogą tajemniczą. Przynajmniej Lyndel tak sobie wmówiła, udając, że nie widzi przy niej drogowskazu "Popaprany dwór". Ruszyła na podbój świata. Czwarta droga wydawała jej się piękna i niemalże usłana różami. Kiedy jednak przewróciła się na twardą nawierzchnię, stwierdziła, że to nie róże. Raźno szła przed siebie udając, że jest zwykłą podróżniczką, że wcale nie ma pecha, że nawet najcierpliwsza z najcierpliwszych czarownica wyrzuciła ją z domu. Usłyszała głosy. Zatrzymała się nagle. Odłożyła tobołek. Natężyła słuch. Tak, tak głosy i śmiechy. Po chwili stwierdziła, że napewno nie jest chora psychicznie i że głosy wydobywają się gdzieś z ziemi. Wzięła tobołek i powoli szła drogą rozglądając się dookoła. Głosy słyszała coraz wyraźniej. Minęła zakręt i zobaczyła: wysoką górkę, pełną liści jakiś ziół, a u jej stóp... Gromada ludzi. Mężczyzn. Lyndel poprawiła włosy, wyrywając przy tym ich trochę. Otrzepała sukienkę i wyprodukowała śliczny uśmiech.

- Witajcie wędrowcy! - krzyknęła z oddali. Towarzystwo przycichło. Nogi dziewczyny zaplątały się w spódnicę, lewą stopę źle postawiła i runęła jak długa prosto w błotną kałużę.

- Niezdara! - krzyknął ktoś i zaczął się śmiać, ktoś inny go uciszył mówiąc coś o pieniądzach. Dziewczyna podnosiła się i wypluła krasnoludka, który widocznie brał kąpiel błotną. Mały ludzik pogroził jej pięścią i uciekł. Ktoś podał jej coś do wytarcia.

- To nie chcący mi się wywróciło... - mruknęła plując resztką błota. Na buty jakiegoś grubego mężczyzny poleciało prawie całe... - Ups... - mruknęła spoglądając w innym kierunku. Nieznajomi usiedli dookoła niej w kole i milczeli. Nagle jeden z nich przemówił.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.