Księżyc w mózgu, czyli   zobacz opis świata »

Dopis 7: Magdalena Nic nie mogłam poradzić...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Magdalena



Nic nie mogłam poradzić, że ta mała działa mi na nerwy. Nie lubię takich dziewczynek, Marta miała na imię. Masakra, co na nią patrzyłam to mnie skręcało, no, ale to gość Kamila. Przyszedł Krystian z moimi kluczami, złoty człowiek, a raczej złoty poszukiwać rzeczy zagubionych.

- Mam klucze! – Sięgnęłam po nie i wszystkim pokazałam pęk. Marta zaśmiała się i zaczęła bić brawo. Jasne, że na żarty, ale mnie to wkurzyło, olałam. – To wy sobie tutaj dzieciaczki siedźcie – spojrzałam na Justynę, która jako jedyna wyglądała na moją rówieśniczkę – i ty kobieto bliska osiemnastki, a ja idę do domu, bo coś mi się wydaje, że mam zaraz korki, a mnie w domu nie ma. To idę – pomachałam wszystkich i uciekłam razem z jękiem zawodu. No cóż, jakoś na popołudniowe posiedzenie to ja ochoty nie miałam, zwłaszcza, że skarpety to mi tak jechały, że masakra. Poza tym towarzystwo nie miało wódki, a ja przecież co sobotę idę w tango.

- Przyjdziesz dzisiaj? - zapytał Kamil przy drziwach. - Co będzie z Bellą i Edwardem? - zapytał z lekkimi wypiekami na twarzy. Chyba go wzięło.

- Umrą z przejedzenia. Nie, nie przyjdę dzisiaj. Idę do Ani na co sobotnią bibkę - szturchnęłam go łokciem.

- Taaaa, znów głośna domówka?

Zaśamiałam się i zamknęłam za sobą drzwi. Zeszłam radośnie po schodach wciąż wiążąc szalik, a potem zakładając nauszniki.

- Magda!

Się odwróciłam i zobaczyłam Krystiana, który wybiegł z mieszkania na bosaka. Lepiej na bosaka niż na golasa, prawda?

- Co?

- Twoje klucze - wręczył mi ponownie zgubę i uśmeichnięty wrócił do całej ferajny.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

O, jakże mi miło ;P

nie wszystkich trzeba lubić, to było by za bardzo cukierkowate ;p


Jasne, rozumiem ...
Szkoda, bo ja Ciebie akurat bardzo polubiłam . ;]

wszystko może się zmienić :)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.