Opowieści sprzed telewizora.  zobacz opis świata »

Dopis 1:Mały kucybel z rodziny Prochobitów wybiera...

 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Mały kucybel z rodziny Prochobitów wybiera się z wizytą do swego Arcykapłana. Niesie w koszyczku zwój perkalowej naci i chusteczkę dzierganą na drutach. Idzie przez las wesoło podskakując- życie kucybla jest świętem. Kłaniają mu się drzewa i trawy, fioletowe o tej porze roku. Z szyszek wydobywa się dojrzały aromat.
- Kucybel Dodo, do najjaśniejszego Arcykapłana, z koszyczkiem, hi, hi, hi...
Arcykapłan kroił właśnie ser i posypywał go sezamem.
Nagle na zieloną murawę wbiegł nagi człowiek. Nie było mnie wtedy na trybunach, ani nawet przed telewizorem. Tak się bowiem składa, że mecze rozgrywane są w środę, akurat wtedy, kiedy trenuję jogę. Skróty obejrzałem późnym wieczorem, leżąc na macie, wspierając głowę na dłoni połączonej z łokciem i popijając zieloną herbatę.
Polska wygrała swój mecz, a na deser telewizja zaserwowała zbliżenie golasa. Miał około czterdziestki, trząsł brzuchem i był bardzo z siebie zadowolony. Wyczytałem to z jego twarzy, tych kilka chwil na murawie uwolniło potężną siłę, prawie się nie opierał, gdy go wyprowadzano. W głębi duszy mu zazdrościłem. Dochodziły mnie delikatne dźwięki, brzęczenie lodówki połączone z odległym, natchnionym wyciem wiatru. Anioły otaczały mnie zwartym kołem, były wszędzie. Światło przenikało przestrzeń, telewizor oszalał, błękitne obrazy roztrzaskiwały się o srebrzyste kontury przedmiotów domowego użytku, od szklanki rozchodziły się świetlne koła a grzebień warczał jak pies.
Golas z telewizora znikał w objęciach ochroniarzy, kogo gonili? Jego? Może siebie?
Wychyliłem łyk herbaty, za zdrowie swoje, ego i wasze. W kwadratowym okienku pojawiła się twarz misia Gogo, zbliżają się przecież wybory do parlamentu. Chwyciłem pilota, telewizor zamrugał, emisja była skończona. Ogarnął mnie błogostan, jakby właśnie zakwitły stokrotki, jakbym pochłonął garść poziomek. Przejrzałem się w lustrze. W tle ujrzałem kosz róż i drzwi garderoby. Usłyszałem warkot silnika. W błękicie nieba szalał samolot, awionetka. Z pilotem w otwartej kabinie.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

O! Jakie to ładne:)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.