Manuel Folleno/Miłosne igraszki  zobacz opis świata »

Dopis 5:Małżeństwo Mif . Część pierwsza nić...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Małżeństwo Mif.
Część pierwsza - nić.

Zatoczył majestatyczne koło i usiadł na wieży ratusza.
Pasażerowie tłoczyli się. Mszyce opuszczały pokład zjeżdżając po chudych, bocianich odnóżach. Jego celem, jak zwykle o tej porze, była Afryka. Usiadł tylko na krótki postój. Wzniósł dziób do góry i zaklekotał.
- Jesteśmy w Zurichu - zawtórowały mszyce.
Pod nimi rozpościerała się panorama miasta. Słońce wyszło zza chmur, oblekając je złotą poświatą. Lrf zdawała sobie sprawę, że czeka ją ciężka próba. Musiała dokonać czegoś, przy czym przelot przez Alpy to była pestka. Trzymała sztywno walizkę, wiedziała że nie jest w stanie niczego odwlec. Gdzieś tam, daleko, kwitły słoneczniki, których senne piękno przypominało jej stare czasy. Usiłowała zmusić się do niemyślenia, jednak prześladowały ją słowa, które przeczytała w depeszy od swojej siostry.
"Mif wychodzi za pająka. Ślub we wtorek. Czy możesz przyjechać? Fil."
Żadnych szczegółów. Ani słowa o tym, w jaki sposób Mif się w to wpakowała. - Cokolwiek miało by się stać, nie można dopuścić do tego małżeństwa - powtarzała uparcie. - To przecież jasne, że mszyca
nie powinna się wiązać z pająkiem!
Łatwo było powiedzieć, a przecież jeszcze niedawno sama miała z nim romans, musiała długo sobie tłumaczyć że taki związek może się szybko skończyć. Szybciej, niż by chciała. Na szczęście zerwała z nim więzi, w samą porę, mieli przecież wyjechać razem w podróż do Honolulu.
Młoda mucha przeciskała się przez tłum.
- Ijn, kochany, cieszę się że jesteś - zawołała.
Śmiesznie wielki i chudy objął ją w talii i ścisnął mocno.
- Wspaniale, żeś przyjechała - powiedział Ijn.
Był jej przyrodnim bratem. Miała nadzieję że wybił już sobie z głowy że chce być projektantem pajęczyn. Wyrósł na potężną muchę o niemal atletycznej postawie. Pocałowała go na powitanie i podała walizkę. Zaczęli się przepychać przez tłum w kierunku komory celnej.
Po odprawie sprowadził bagażowego chrabąszcza.
- Wyjdźmy już z tej duchoty - powiedział.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.